Owoc z raju - czy pociąga Cię zielony, pomarańczowy, czy czerwony?

Grzegorz, Mniammniam.pl   2004-01-24         1   like 2

Mają grubą skórkę - może ona być w kolorze cytrynowym, różowym lub czerwonym. Te czerwone mają najmniej goryczki i są najsłodsze. Zielone zaś ślicznie się prezentuję na stołach. Można je kupić w zasadzie przez cały rok. Czerwone są dostępne najczęściej tylko zimą. Są silnie orzeźwiające i po prostu bardzo radosne! Wyciśnijmy z nich jak najwięcej energii i smaku!

Czy wiecie od czego pochodzi nazwa grapefruit? Łacińska nazwa tego owocu to Citrus paradisi, czyli... cytryna z raju. Ładnie, nieprawdaż? Jednak nie przyjęła się. Dlaczego? A dlatego, iż owoc z raju oznacza również "owoc zakazany" - tak go bowiem nazywali mieszkańcy wyspy Barbados, na której ów owoc odkryto w roku 1750.
Uważali ono, iż to właśnie grapefruit (a nie jabłko, jak to opisuje chrześcijańska Biblia) stał się powodem wypędzenia z raju Adama i Ewy.
Handlowcy mieli na początku problem z nazwą nowego produktu, który jak się miało później okazać, będzie przebojem na rynku amerykańskim, następnie zaś w całej Europie, zdobywając szybko serca i podniebienia tych wszystkich, co zwracają uwagę na zdrowie i rozmiar noszonego ubrania.

Pierwotna nazwa - czyli ów "owoc zakazany", to niezła zagwozdka promocyjna - taka była bowiem bardzo nie handlowa i jeszcze mniej reklamowa - bo jakże to tak, promować "owoc zakazany". Teraz to byłby bardzo dobry slogan reklamowy, ale 300 lat temu zupełnie nie do pomyślenia! Wtedy bowiem jeszcze nikt o stylu "grunge" czy ruchu "no name" nie śnił.
Nazwa musiała więc być neutralna, "chwytliwa" i oczywiście łatwa do zapamiętania.
Propozycji nazw było kilka - jedna z pierwszych to "plemouse" (do chwili obecnej używana we Francji), następnie promowano nazwę "pomelo" (tak ostatecznie nazwano inny owoc cytrusowy, który szczyci się tym iż jest największym owocem w tej rodzinie botanicznej).
Ostatecznie zdecydowano się na "grapefruit", od słów "grape" (oznacza ono grono) i "fruit" (owoc) - trzeba bowiem wiedzieć i co niektórym się może wydawać dziwne, że grapefruity, mimo swoich dość znacznych rozmiarów rosną w gronach po kilka sztuk.
A po polsku grapefruit to grejpfrut - też ładnie, nieprawdaż?

Nigdzie indziej poza Barbados drzewa grafefruitowe nie rosną naturalnie! Naukowcy uważają więc, iż grapefruit powstał ze skrzyżowania pomelo i słodkiej pomarańczy. Ciekawe, czy tak krzyżówka powstała naturalnie, czy może już w wieku XVII, czyli dużo wcześniej niż G. Mendel eksperymentując nad groszkiem dał podstawy genetyki, na Barbados ogrodnictwo stało na tak wysokim poziomie.

Najwięcej tych złocistych, lekko gorzkawych i wielce soczystych owoców uprawia się w Kalifornii, Florydzie, w Południowej Afryce i w Izraelu.

Jego popularność to wynik wariactwa Amerykanów na punkcie zdrowia - kiedy tylko dowiedzieli się, iż grapefruity zawierają mnóstwo witamin oraz przede wszystkim, iż mają właściwości odchudzające (przyspieszają przemianę materii), to każdy dbający o swoją linię Amerykanin musiał zacząć dzień od porcji tego naturalnego "cudownego", specyfiku. Oraz bardzo smacznego i orzeźwiającego.
Owo szaleństwo spowodowało, iż powierzchnia upraw owoców wzrosła w ciągu czterech dziesięcioleci w Stanach aż dziesięciokrotnie.

Jak każdy owoc cytrusowy, grapefruit obfituje w witaminy - głównie C i P oraz składniki mineralne - zawiera sporo potasu, wapnia, magnezu, w mniejszej zaś ilości, ale znaczącej żelazo i fosfor.

Jego działanie "odchudzające" to zasługa kwasów i goryczki, które wspomagają trawienie tłuszczów i wydzielanie żółci. Sok grapefruitowy wypity na czczo zdecydowanie zwiększa apetyt, i przyśpiesza przemianę materii.
Ale to przecież nas chyba nie interesuje najbardziej.

A co nas interesuje? Smak oczywiście - kwaśny, goryczkowaty, pełen świeżości i orzeźwienia.
Smak grapefruita świetnie pobudza i rozbudza - to pomysł na rano, zamiast niezbyt zdrowej i nieśmiertelnej filiżanki kawy. To owoc pełen radosnej energii - zachęca do uśmiechu i sprawia, iż myśli jakby odrobinę jaśniejsze.
Najpyszniejsze są same, bez żadnych dodatków. Ich jedzenie to niezła zabawa, nigdy nie wiadomo, kiedy w oko tryśnie strużka bardzo orzeźwiającego soku. Sprawdzają się doskonale w surówkach i sałatkach. Daniom mięsnym zaś ich dodatek zapewni lekkości i świeżości.
Oczywiście to składnik mnóstwa drinków.

Dodaj komentarz
Ocena:
Komentarze są zamieszczane zgodnie z zasadami ich publikacji.