Kulinarny raj jest dla mnie tam, gdzie są owoce morza - muszę przyznać, że nie umiem im się oprzeć!

Grzegorz, Mniammniam.pl   2003-09-01         2   like 2

Rozmowa z Moniką Luft.

Czy jedzenie dla Pani to przyjemność czy konieczność?

Jedzenie zawsze traktowałam jak przyjemność. Nie lubię jeść byle czego, byle jak i z byle kim. Być może to dlatego, że w dzieciństwie zawsze musiałam jeść w pośpiechu - w przedpokoju czekali już na lekcję uczniowie mojej Mamy.

Czy umie i czy lubi Pani gotować?

Odkąd mam dużą, wygodną kuchnię, bardzo lubię gotować. Zbieram przepisy i co jakiś czas uczę się przygotowywać nowe potrawy. Jeśli eksperyment się uda, włączam te dania do mojej codziennej kuchennej działalności.



Najbardziej odpowiada mi kuchnia śródziemnomorska, ale lubię też wschodnie potrawy. Na co dzień obywam się bez mięsa, więc najbardziej w kuchni cenię warzywa i owoce, a także ryż i soczewicę.


Czy i co jada Pani na śniadania?

Na śniadanie zwykle jem pieczywo z białym serem i z miodem.

Jaka jest Pani ulubiona potrawa?

Mam wiele ulubionych potraw, zapraszam do działu "kuchnia" na mojej stronie internetowej www.monikaluft.republika.pl

Czy jest coś, czego by Pani "za nic w świecie" nie wzięła do ust?

Owszem - mięso zwierząt, które uważamy za naszych przyjaciół: psów, koni, kotów.

Czy przydarzyła się Pani jakaś "przygoda kulinarna", której smak utkwił Pani w pamięci - poproszę o opis.

Przeżywam kulinarne przygody za każdym razem, kiedy podróżuję, ponieważ staram się zawsze poznać lokalną kuchnię. Na przykład na Krecie podpatrzyłam w czasie prawosławnej Wielkanocy, co właściciele restauracji podają swojej rodzinie. Poprosiłam o to samo i miałam okazję spróbować najpyszniejszej na świecie zupy szczawiowej (której, oczywiście, nie było w karcie). Z kolei w hiszpańskiej Galicji widziałam na plaży zbieraczy, którzy przychodzili w czasie odpływu z kubełkami i za pomocą młotka oraz dłuta odrąbywali coś od skał. To "coś" wylądowało potem na moim talerzu, a były to maleńkie skorupiaki, zwane po hiszpańsku "percebes", a po polsku "pąkle". Ze skorupki o podłużnym kształcie trzeba było wyssać miękki, różowy języczek o smaku morza - niezapomniane przeżycie!

Wyobrażenie kulinarnego raju Pani zdaniem...

Kulinarny raj jest dla mnie tam, gdzie są owoce morza - muszę przyznać, że nie umiem im się oprzeć!

Dodaj komentarz
Ocena:
Komentarze są zamieszczane zgodnie z zasadami ich publikacji.