Kawa a sprawa polska

Danka Cywińska   2003-08-29         2   like 3

Kawa - czy warto jej poświęcać uwagę w naszej kuchni polskiej? Ależ oczywiście, jakże o niej nie wspomnieć, przecież od 300 lat gości na naszych stołach.

W Historii szlacheckiej z roku 1811 i 1812 we dwunastu księgach wierszem imć Pan Adam Mickiewicz tak pisał o kawie:

Tu roznoszono tace z całą służbą kawy,
Tace ogromne, w kwiaty ślicznie malowane,
Na nich kurzące wonnie imbryki blaszane
I z porcelany saskiej złote filiżanki,
Przy każdej garnuszek mały do śmietanki.
Takiej kawy jak w Polszcze nie ma w żadnym kraju:
W Polszcze, w domu porządnym, z dawnego zwyczaju,
Jest do robienia kawy osobna niewiasta,
Nazywa się kawiarka; ta sprowadza z miasta
Lub z wicin bierze ziarna w najlepszym gatunku,
I zna tajne sposoby gotowania trunku,
Który ma czarność węgla, przejrzystość bursztynu,
Zapach moki i gęstość miodowego płynu.
Wiadomo czym dla kawy jest dobra śmietana;
Na wsi nie trudno o nię: bo kawiarka z rana,
Przystawiwszy imbryk, odwiedza mleczarnie
I sama lekko świeży nabiału kwiat garnie
Do każdej filiżanki w osobny garnuszek,
Aby każdą z nich ubrać w osobny kożuszek.


Kawa po polsku
Jak z opisania powyższego przez Pana Adasia nam pozostawionego wynika, kawa po polsku to: ziarna dobrej kawy świeżo mielone, zalane w imbryku wodą i gotowane, dodany cukier w ilości nie małej /zapach mokki i miodowego płynu/ podana w filiżance z saskiej porcelany wraz z garnuszkiem świeżej śmietanki, aby każdą filiżankę ubrać w osobny kożuszek. Często w takiej postaci była pita bezpośrednio po wstaniu z łóżka. "Panie starsze już wcześniej wstawszy piły kawę "
Tak z kawą bywało w roku pańskim 1811 na Litwie.

Kawa to trunek szkaradny.
Andrzej Morsztyn 100 lat wcześniej tak pisał o kawie:

W Malcie-śmy, pomnę kosztowali kafy,
Trunków dla Turków...Ale tak szkaradny
Napój, tak brzydka trucizna i jady,
Co żadnej śliny nie puszcza na zęby,
Niech chrześcijańskiej nie plugawią gęby....


U źródeł
W 1683 roku niejaki Kulczycki - Polak, zabrał z obozu tureckiego pod Wiedniem jako łup wojenny znaczną ilość kawy. Oprócz tego, że nasz bohater pozbawił Turków znakomitego trunku, to miał i inne niewątpliwe zasługi na polu bitwy. W uznaniu tych zasług Magistrat Wiedeński nadał mu jako pierwszemu przywilej założenia publicznej kawiarni. Wiedeńczycy po dziś dzień pamiętają komu zawdzięczają ten wyborny napój i miejsca do jego godnego spożywania.

A jak to było z kawą w Warszawie.
W Warszawie pierwszą kawiarnię przy ogrodzie saskim otworzył dworzanin króla Augusta II. Nie zdobyła ona jednak uznania u Polaków, przychodziła do owej kawiarni tylko niemiecka służba dworu. Gdzie diabeł nie może tam babę pośle. Otóż gdy za interes kawiarniany wzięło się 7 sióstr i w 1763 roku "przy Starym rynku od Krzywego koła, naprzeciw studni" otworzyły drugą w historii Warszawy kawiarnię, gości miały co niemiara. Jak źródła podają w 1790 roku najsłynniejszą kawiarnią w Warszawie była kawiarnia Okuniowej. A w roku pańskim 1822 było już w Warszawie 90 kawiarni. W tychże latach "z rana pijano kawę ze śmietanką, a w post z ukropkiem lub mlekiem migdałowem, po obiedzie czarną a na podwieczorek znowu kawę ze śmietanką w filiżankach".

Socjalizm a sprawa kawy.
Poczynając od roku pańskiego 1683, zawsze kawę pito w filiżankach, natomiast, kiedy w Polsce nastał ustrój wszelkiej szczęśliwości [jeśli ktoś jeszcze nie wie, to nazywał się on socjalizm] zaczęto kawę spożywać w wielkiej urody naczyniach, czyli w szklankach, nie wspomnę, że jednym z rodzajów szklanek były musztardówki.
Moim zdaniem, jedną z przyczyn upadku socjalizmu, była konieczność powrotu do tradycji picia kawy w filiżankach.

Dodaj komentarz
Ocena:
Komentarze są zamieszczane zgodnie z zasadami ich publikacji.