![]() |
|||||||
| |
|
|
|
|
|
|
|
|
Udostępnij
Nie każdego dnia muszą być ziemniaki (cz. II)
Grzegorz Ostrowski
- O jejku, a dlaczego wyłączasz gaz pod garnkiem, przecież makaron się nie ugotuje! - zdziwiła się Karolina Przez te 10 minut Karolina była zainteresowana wyłącznie przykrytym garnkiem, w ktorym woda NIE bulgotała. Z niecierpliwością co chwila spoglądała na zegarek, nie mogąc się doczekać, aż zajrzymy do środka. - Karolina, proszę przestań na chwilę spoglądać na garnek, nie zaczarujesz go wzrokiem, ale on cię nie rozczaruje zawartością - nie wytrzymałem w pewnej chwili. (co wydarzyło się wcześniej możesz przeczytać
tutaj) - Grześ, ale ten makaron się nie ugotuje! Będzie twardy i niejadalny! Włączmy gaz, bo będziesz musiał jeszcze raz ugotować następną porcję. - Jeszcze trzy minuty. Wiem, że lubisz makaron z sosem pomidorowym. Na jaki masz dzisiaj ochotę? - Najczęściej robię makaron z sosem z sera pleśniowego. Sam mi kiedyś z resztą dałeś na niego przepis. Jest szybki, łatwy i przepyszny. Rozdaję ten przepis moim znajomym, smakuje każdemu. Umiem jeszcze ugotować sos boloński, ale robię go tylko wtedy, gdy mam więcej czasu. Aha, kiedy można kupić pomidory gruntowe, robię z nimi i parmezanem tagliatelle - też według twojego przepisu - Kurka, Grześ, czy wszystkie najlepsze przepisy muszą być od ciebie? Czy ja nie mogłabym czegoś pysznego też wymyśleć. Marzy mi się "pasta ala Karolina". Chciałabym wynaleźć coś na miarę pesto - Karolina się uśmiechnęła. - Bardzo mi się podoba "pasta ala Karolina". Zróbmy tak, przygotuję uniwersalną "bazę" pomidorową, a ty ją wzbogacisz o swoją unikalną kompozycję. - Super! Ale Grześ, już minęło 10 minut! Odkryjmy garnek! Już nie mogę się doczekać twojej miny, jak zobaczysz twarde kluski w zimnej wodzie - Karolina nie traciła optymizmu co do makaronowej porażki. Pokrywka została uniesiona. Makaron nawinięty na widelec. Karolina nawet nie czekała, aż przestygnie. Spróbowała i na jej buzi zamiast tryumfu zagościło zdziwienie... - Grześku, jest pyszny! Lekko twardawy i pełen smaku! Ale bajer! A ja myślałam, że się nie ugotuje. Bardzo mi smakuje, ma jakby pełniejszy smak. Teraz zawsze tak będę gotować makaron - uśmiechnęła się - jeszcze trochę zaoszczędzę na gazie. - Też mam wrażenie, że tak ugotowany makaron ma lepszy smak i można go pałaszować w zasadzie sam - no, może z odrobiną masła lub oliwy i parmezanu - odpowiedziałem. Odcedziłem makaron, krótko przelałem zimną wodą i przełożyłem do garnka. Dodałem łyżkę oliwy i wymieszałem. Tak przygotowany może poczekać kilkanaście minut na sos. Zwkle dodaję sos od razu do ugotowanego i niezbyt dokładnie odcedzonego makaronu, ale tym razem makaron musiał na niego poczekać. Karolina wyjadała makaron z garnka, a ja zająłem się przygotowanie błyskawicznego, podstawowego sosu pomidorowego. Jego przygotowanie trwa mniej czasu, niż ugotowanie makaronu. W rondlu rozpuściłem łyżkę masła (można też użyć oliwy lub oleju z pestek winogron). Dodałem dwie czubate łyżki przecieru pomidorowego (oczywiście najlepsze sosy powstają ze świeżych pomidorów lub przecierów pomidorowych, ale tym razem przygotowywaliśmy błyskawiczne i nieskomplikowane danie), i cały czas mieszając smażyłem na sporym ogniu przez minutę. Kiedy przecier zaczął mocno pachnieć, zestawiłem rondel z ognia i wlałem do niego 2 szklanki mleka. Doprawiłem pieprzem, solą i połowę łyżeczki cukru. Wymieszałem i ponownie postawiłem na ogniu. - Cukier?! Do przecieru? Robisz deser pomidorowy? - zauważyła Karolina pomiędzy jednym a drugim sięgnięciem po makaron. - Odrobinka doskonale podkreśli smak pomidorów. Nie nada im słodyczy, a tylko wydobędzie z nich pełniejszy smak - odpowiedziałem, nie przerywając mieszania. Teraz przygotowujemy wersję z mlekiem - ta nadaje się do sosów z warzywami i/lub mięsem. Jeśli zaś miałabyś ochotę na sos z rybą lub owocami morza, zamiast mleka użyj bulionu. Mięsnego lub warzywnego... - Oczywiście bulionu z kostki - Karolina weszła mi w słowo, nie przerywając nawijania makaronowych nitek na widelec - Grześku, czy nie ugotowałeś tego makaronu trochę za mało. Jakoś go tak nie wiele... - Karolina! Wyjadałaś prawie połowę makaronu z garnka! Poczekaj na sos! - Ależ on jest pyszny. Sam, bez sosu! Bombastycznie przepyszny! Nigdy wcześniej nie jadłam tak pysznego makaronu! Ten sposób gotowania jest genialny. G E N I A L N Y! No to co z tym bulionem - Karolina wreszcie odłożyła widelec i zajrzała do rondla z sosem. - Moja droga, dbasz o zdrowie, dużo ćwiczysz. Z używkami się za bardzo nie zaprzyjaźniłaś. Nie musisz więc robić wyjątku dla naładowanych solą i glutaminianem sodu gotowych kostek bulionowych. Zrób wywar sama. Zredukuj go, zamroź i ciesz się jego smakiem oraz naturalnie zdrowymi właściwościami. - Fiu, fiu. Zredukuj - ale specjalistyczne słownictwo. Zredukować to ja potrafię saldo na swoim koncie. Grześ, nie popisuj się, tylko powiedz o co chodzi. - Po prostu gotuj bulion na małym ogniu przez dłuższy czas, aż znacznie zmniejszy swoją objętość i stanie się bardzo skoncentrowany. Będzie zajmować mniej miejsca. Porcje przelej do plastykowych kubeczków i zamroź. To będą twoje kostki bulionowe. - O jacie, ale to mnóstwo czasu zajmuje. Pół dnia musiałabym siedzieć na garach. Czy ty chciałbyś, żeby wszyscy siedzieli w kuchni cały czas i nic więcej nie robili? - Karolina nie dawała za wygraną. - A czy ty czasem trochę nie przesadzasz? Akurat przygotowanie bulionu może i trwa kilka godzin, ale w kuchni nie trzeba być więcej niż pół godziny. Przygotowujesz produkty, zalewasz wodą, doprowadzasz do wrzenia, zmniejszasz ogień, przykrywasz i na dwie godziny możesz o o tym zapomnieć. Ale nie zapomnij o nastawieniu budzika - przypalony bulion do niczego się nie nadaje - uśmiechnąłem się. - Grześ mądraliński. A ty nie zapomnij o swojej redukcji. - ??? - Może i ty na gotowaniu się znasz. Może i nawet bardzo dobrze. Może nawet za dobrze. Bo kształty to masz już lekko aerodynamiczne. Przydałaby ci się ich redukcja. Ostanio wpadła mi w ręce ciekawa książka dla tych, którzy nie mogą schudnąć. Może masz ochotę ją przeczytać i się odrobinę zredukować? - Umowa stoi! Ty redukujesz bulion i żegnasz się z kostkami. Ja redukuję siebie. Spotkamy się znowu za kilka tygodni i wymienimi doświadczeniami. Wchodzisz w to? - bez chwili zastanowienia odpowiedziałem, nie bardzo zdając sobie sprawę, w co się pakuję. - Stoi! Trzymam cię za słowo - Karolina podała mi rękę. Uff, chyba nieźle się wpakowałem, ale wstyd było mi się już wycofać. I ja i Karolina dotrzymaliśmy słowa. Co z naszego układu wynikło, okaże się już całkiem niedługo. - No dobrze, ale wracajmy do gotowania, to dzisiaj nas najbardziej interesuje - chciałem zmienić temat. - Grześ! Ale umowa jest ważna i się nie wycofasz! Przyniosę ci książkę następnym razem i przyrzekasz, że ją przeczytasz i zaczniesz się redukować. A mocno zredukuję zakupy gotowego jedzenia i będę uważnie czytać etykiety. Raz na jakiś czas ugotuję bulion. Zobowiązanie za zobowiązanie. - Słowo się rzekło, czekam na książkę. A teraz czas na "pastę ala Karolina". Zapraszam do komponowania sosu. Karolina miała do wyboru: chudy, surowy boczek, kilka plastrów bekonu, tuńczyka w sosie własnym, groszek z puszki, nnchois, kapary, oliwki, karczochy i szparagi ze słoików, węgierską pastę paprykową oraz świeże warzywa. Między innymi czosnek, cebulę, cukinię, pory. - Lubię pory. Ale nie bardzo mam pomysły na ich przygotowanie. A z makaronem jeszcze nigdy ich nie jadłam. Wybieram więc pory. I czosnek. Wyjdzie z tego coś dobrego? - Karolina długo się nie zastanawiała. - Zaraz zobaczymy - odpowiedziałem. Oczyszczone pory pokroiliśmy na cieniutkie plasterki, a czosnek na jeszcze cieńsze. Na patelni rozpuściliśmy łyżkę masła, wrzuciliśmy pory i czosnek. Cały czas mieszając smażyliśmy na średnim ogniu nie dłużej niż 3 minuty. Do zeszklonych warzyw dodaliśmy wcześniej przygotowany sos pomidorowy. Chwilę razem pogotowaliśmy. - Smakuje nieźle, ale czegoś tu jeszcze brakuje - Karolina spróbowała sosu. - Co myślisz o zielonym pieprzu z zalewy? Ma bardzo wyraźny, odświeżający aromat? - spytałem otwierając słoiczek z zielonymi ziarnami w słonej zalewie. Rozgniotłem kilka ziaren i drobno posiekałem. Dodałem do sosu. - To jest to! Pycha! Nic tu więcej nie trzeba - powiedziała wyraźnie zadowolona Karolina. - Tak jest! I moim zdaniem danie jest skończone. I nic więcej tu nie należy dodawać. Na talerzach nie dodamy także sera, bo nie będzie się dobrze komponować z ostrym smakiem pieprzu. Kilka listków natki pietruszki zwieńczy dzieło. - Sam Grześ widzisz, nie jest ze mną aż tak źle. TO przecież "pasta ala Karolina". Już jestem najedzona. Na dzisiaj jedzenia już wystarczy. Nie róbmy więcej, ale podaj mi jeszcze kilka fajnych i szybkich przepisów na sos. - Po pierwsze polecam ci eksperymentowanie z naszą bazą. Do sosu pomidorowego możesz dodać pokrojoną na kostkę cukinię, wcześniej zeszkloną na oliwie. Dodając podsmażony i odsączony z tłuszczu boczek otrzymasz sycący sos - doskonały na zimniejsze dni. Pomidorowy sos możesz wzbogacić pastą paprykową lub papryką w proszku. Do pomidorów pasują także drobno pokrojone fileciki nnchois, kapary i oliwki. Świetna i przez wielu lubiana kompozycja składa się z tuńczyka z puszki i zielonego groszku - może z być z puszki, ale znacznie lepszy będzie ugotowany z mrożonki. - Dobrze Grześ, ale czy tylko z pomidorami można przygotować błyskawiczny sos? Lubię pomidory, ale jak będę tylko z nimi robiła makaron, to mi się znudzą. - Pyszne sosy otrzymamy ze śmietany. Niestety, to bardzo sycące dania. Istne bomby kaloryczne. Taki sos można przygotować ze słodkiej śmietanki - gotując ją przez kilka minut, aż zgęstnieje, lub, co mi osobiście bardziej smakuje, ze zwykłej, kwaśnej śmietany. Powtórzę jeszcze raz słowo "niestety". Niestety, bo kwaśna śmietana by się nie zważyła, musi mieć co najmniej 22% tłuszczu. Do zredukowanej śmietany możesz dodać paski wędzonego łososia, także tuńczyka, tudzież parmezanu czy innego, ostrego sera. Po porcji makaronu z takim sosem można pół lasu tępą siekierą wyrąbać... tyle ma kalorii. Coś za coś, cudny smak zwykle łączy się z mnóstwem kalorii. - O, brzmi wspaniale. To ja czasem zrobię sos ze śmietaną i ci opowiem jak wyszło. Ty tymczasem jednak skoncentruj się na pomidorach - Karolina uśmiechnęła się szeroko. Ja jednak zrozumiałem zaowalowaną aluzję. - Dobrze, przez jakiś nie będę gotować śmietany. Ale to jeszcze nie koniec pomysłów na szybkie i zdrowe dania obiadowe dla nowoczesnych, zapracowanych businesswoman. W zanadrzu mam jeszcze curry i paprykarze - znowu spróbowałem zmienić temat. - Grzesiek! Nie zmieniaj tematu. Wiesz dobrze, o co mi chodzi. O curry i paprykarzu opowiesz mi na następnej kolacji. Zrobiło się już późno i muszę lecieć. Zapraszam do mnie. Książka o tym, jak zredukować wagę będzie na ciebie czekać - zdecydowanym głosem Karolina zakończyła temat. Oprócz zanotowanych przepisów Karolina zabrała ze sobą książkę "Makarony i kluski 101 sprawdzonych przepisów". Przyjęła ją pod warunkiem, że w zamian od niej otrzymam "Nie mogę schudnąć". Czy już mam zacząć się bać? ;-) Przepisy na sosy, które przygotowałem z Karoliną: Przepis na błyskawiczny, podstawowy sos pomidorowy do makaronu Błyskawiczny sos pomidorowy do makaronu z cukinią Błyskawiczny sos pomidorowy do makaronu z boczkiem i pastą paprykową Błyskawiczny sos pomidorowy do makarony z porami i czosnkiem "pasta ala Karolina" Wytrawny i szybki sos pomidorowy do makaronu z filecikami anchois, kaparami i oliwkami Przepisy, które szczególnie przypadły Karolinie do gustu: Kokardki tak szybkie, że trudno zauważyć jak się je robi.. Tagliatelle śmietanowo łososiowe Bardzo urocze tagliatelle w kolorze zielonym z cukinią i bazylią Tagiatelle w sosie delikatnym a aromatycznym, bo mocno serowym Spaghetti alla puttanesca czyli z sosem z anchois, pomidorów, oliwek i kaparów Tagliatelle w sosie cytrynowo śmietanowym z gorczycą Penne z sosem śmietanowo z tuńczykiem i zielonym pieprzem Auguratrix | 2.03.2010 14:21
bala10 | 12.12.2009 18:29
palinos | Galeria | 2.12.2009 20:19
didusia | 30.11.2009 23:09
Fefa | 30.11.2009 12:23
majaha | 30.11.2009 10:12
didusia | 30.11.2009 00:04
zaczy | 29.11.2009 10:01
|
![]() ![]()
|
![]() |
| O nas
Recenzje serwisu
Reklama
Zasady korzystania z MniamMniam.pl
Kontakt
Copyright by © MniamMniam.pl Twój cudowny ogród ogrodniczka.pl |