Marta Dymek *Jadłonomia. Kuchnia roślinna. 100 przepisów nie tylko dla wegan* - recencja książki

Kasia Marks   2014-11-26         1  

"To nie jest książka dla mięsożerców"... Albo nie: "To nie jest książka dla tych, którzy nie wyobrażają sobie posiłku bez mięsa"... Nie, inaczej: "Ta książka nie spodoba Ci się, jeśli jesz mięso"... O rany, bez sensu. Po prostu: "To jest świetna książka kucharska"...

Marta Dymek Jadłonomia. Kuchnia roślinna. 100 przepisów nie tylko dla wegan

Marta Dymek to jedna z najjaśniej błyszczących gwiazd kulinarnej blogosfery. Jej blog www.jadlonomia.com ma co miesiąc kilkaset tysięcy odsłon. Potwierdza to tytuł Bloga Roku 2014 w kategorii "Kulinarne". Marta też pojawia się w weekendowych wydaniach "Dzień Dobry TVN". Można ją usłyszeć czasami na antenie radiowej "Czwórki" i poczytać w magazynie kulinarnym "Kuchnia". Naturalnym krokiem była publikacja książki "Jadłonomia. Kuchnia roślinna. 100 przepisów nie tylko dla wegan". Zdecydowanie Dymek to gorące nazwisko polskiego internetu :)

To jest świetna książka kucharska. Nieważne, że nie znajdziesz w niej przepisów z jajkami, masłem, kurczakami, rybami, wieprzowiną i innymi produktami odzwierzęcymi. To jest kuchnia roślina. Ale autorka pięknie i z pełnym oddaniem pokazuje, że być wegetarianinem czy weganinem wcale nie oznacza jedzenia kotletów sojowych lub smętnych korzonków. A właściwie udowadnia nam, mięsożercom, że jedzenie roślinne jest "cool" ;)

Bardzo lubię Jadłonomię, to jeden z niewielu polskich blogów kulinarnych, któremu dałam lajka na FB. I choć sama nie jestem ani wegetarianką, ani tym bardziej weganką, lubię roślinne przepisy. Na dodatek to co cenię w Marcie Dymek to brak nachalnego zachęcania do jej sposobu odżywiania, brak ideologizowania weganizmu. Ona po prostu pokazuje: patrz ja gotuję i jem to, Ty też możesz, ale nie musisz.

Ale wracając do książki. "Jadłonomia" jest pięknie i starannie wydana (idealna na prezent od Mikołaja lub Gwiazdki ;)). Opasłe tomiszcze dobrze leży w dłoni i na stole. Już okładka zachęca do zajrzenia do środka. I z każdą stroną czujesz, że dobrze zrobiłeś zaglądając tam :)

Zaczyna się od sympatycznego wstępu. Potem autorka podpowiada, co powinno znaleźć się w spiżarni roślinożercy, żeby szybko przygotować codzienny i odświętny posiłek oraz jakie sprzęty mogą się przydać, a bez jakich przygotowanie dań jest niemal niemożliwe. I wreszcie jest - 100 wegańskich przepisów, od których, zjadaczu kurczaków i golonki, pocieknie Ci ślinka :)

Przepisy są umieszczone w 12 działach. Podział stanowią grupy warzyw. Dowiesz się więc co przygotować z: bulw i korzeni; kapusty; cebuli, czosnku i pora; liści i ziół; dyni; pomidorów, papryki i bakłażana; warzyw zielonych; grzybów; warzyw strączkowych; tofu i tempeh; bakalii, nasion i zbóż. A ten dwunasty rozdział zawiera przepisy podstawowe, np. na mleko roślinne czy majonez bez jajek.
Przepisy są podane bardzo czytelnie. Dotyczy to zarówno składników, jak i etapów przygotowywania dania. Po prostu otwierasz książkę na konkretnej stronie, czytasz krótki wstęp, patrzysz na składniki i punkt po punkcie robisz pysznie wyglądający na zdjęciu tofurnik czekoladowy albo carpaccio z buraka. No właśnie, przy każdym przepisie jest zdjęcie. Bez wydumanej stylizacji, ktoś mógłby zarzucić nawet zbytnią prostotę, a wg mnie zdjęcia wydobywają to o co chodzi - smakowitość dania :)
Jakich dań możesz się tu spodziewać? Wszystkich. Poczynając od śniadaniowych: tofucznicy, past do smarowania pieczywa i owsianki. Przez przekąskowe, lunchowe, czy nazębne: smalec, pasztety, chipsy, sałatki. Oczywiście obiadowe: zupy, makarony, burgery, zapiekanki. Na deserach kończąc. Naprawdę wielość i różnorodność przepisów zachęca, by pędzić do warzywniaka, a następnie zaszyć się w kuchni i gotować, blendować, piec... a potem jeść.

Czekałam na tę książkę. Doczekałam się. Jestem nią szczerze zachwycona i każdemu polecam. No i ma tasiemkę (do teorii o książkach z tasiemką zapraszam do innych moich recenzji na www.MniamMniam.pl) :)

Dodaj komentarz
Ocena:
Komentarze są zamieszczane zgodnie z zasadami ich publikacji.