Smaczna korespondencja z Włoch

Linn   2003-08-29         1  

Podobno niektórzy w Polsce nazywają to ciapą pomidorową i tą włoską nawet chwalą.

Składniki podaję na 5 kg pomidorów, ale ja w zeszłym roku zrobiłam ze... 100! Włoszki wciągają do tego całą rodzinę, bardzo chętnie dołączają się mężczyźni (z własnej woli, albo pod groźbą jedzenia przez cały rok produktów fabrycznych). Jeśli rodzina jest spora, robią nawet z 400 kg!
Naprawdę!!!

Jest to oczywiście przepis dla miłośników pomidorów, działkowiczów (można nawet robić go na działce - Włosi robią go przed domem, w garażu, w ogrodzie i to raczej wczesnym rankiem - zanim zrobi się upalnie). Wiem, że taki przecier robią nawet w Kanadzie. Ci, którzy przyjeżdżają do rodziny na wakacje, wracają samochodem wypełnionym "salsą".



Jeśli dojdzie się do wprawy, sposób wykonania nie jest wcale skomplikowany. Jedynym problemem może być oddzielenie skórek i pestek. Jeśli ktoś bywa we Włoszech, warto kupić specjalna maszynkę do przecierania pomidorów. Przypomina trochę maszynkę do mięsa, ale zamiast tzw. sitek ma rurkę z dziurkami. Być może w Polsce radzicie sobie inaczej, ale dla mnie maszynka (moja nazywa się "O sole mio") jest niezastąpiona.

Nie wiem, czy przepis ten znajdzie chętnych, ale jest naprawdę bardzo dobry. Przede wszystkim wiadomo, z czego się robi. Dodatek warzyw sprawia, ze przecier jest aromatyczny, a zimą wystarczy tylko ugotować makaron. Sos jest już prawie gotowy.
Wystarczy go podgrzać, dodać do makaronu i można chwytać za widelce.

Dodaj komentarz
Ocena:
Komentarze są zamieszczane zgodnie z zasadami ich publikacji.