Pomidorowe co nieco

Magdalena Ziarnek   2004-08-29         1  

Pomidorowe co nieco
Soczyste są bardzo! Smak swojski, ale pasujący do najwytworniejszych potraw. No, co tu dużo mówić - po prostu słońce na talerzu, niebo w gębie i błogosławieństwo dla naszego zdrowia!

Egzotyczna ojczyzna
Pomidory są blisko spokrewnione z ziemniakami. Obie te rośliny należą do rodziny psiankowatych, obie też pochodzą z zachodniego wybrzeża Ameryki Południowej. To tu znaleziono aż dziewięć różnych gatunków dziko rosnących pomidorów! I jeszcze jeden - trochę z dala od krewniaków - na wyspach Galapagos.
Początek wszystkim obecnie hodowanym odmianom pomidora dały dwa pomidorowe gatunki, o skomplikowanych i długich łacińskich nazwach. Nie do wiary, ale pierwsze próby uprawy i krzyżowania pomidorów miały miejsce około roku 500!
Ponad tysiąc lat później, w XVI wieku, Hiszpanie wysłali pomidory do swojej ojczyzny, skąd szybko przedostały się do Włoch. I tu zaczynają się problemy...

Trudne początki
Jak to czasem bywa, na drodze do kariery stanęły pomidorowi więzy rodzinne... Rodzina psiankowatych, do której należy nasz bohater obfituje przecież w gatunki trujące i takie, przed którymi trzeba się mieć na baczności. I to wystarczyło, żeby pomidor zyskał nie najlepszą sławę rośliny, która co prawda nie powoduje gwałtownej śmierci natychmiast po spożyciu, ale ma liczne i niezbyt przyjemne skutki uboczne. Nieco później stwierdzono, że jako owoc zawierający niezbyt wiele substancji odżywczych pomidor nie jest po prostu wart zachodu.
Taka sytuacja trwała aż do XIX wieku. "Niezdrowe" pomidory stanowiły ciekawostkę florystyczną, pojawiały się jako roślina ozdobna w ogrodach bogaczy, mało komu natomiast przychodziła ochota na ich konsumpcję.

A jednak się udało
Wreszcie w XIX wieku atmosfera wokół pomidorów zaczęła się poprawiać. Kilka przypadków spożycia tych owoców, nie zakończonych gwałtowną śmiercią w konwulsjach spowodowało, że zaczęto przychylniejszym okiem patrzyć na te niedoceniane jagody (bo - tak na marginesie - owoc pomidora to jagoda). Pojawili się pierwsi plantatorzy, a jedzenie pomidorów zaczęło być czymś w rodzaju snobizmu wyższych sfer.
A potem to już poszło lawinowo.
Uprawa i ciągłe udoskonalanie tych szlachetnych warzyw spowodowały, że wyhodowano całe mnóstwo odmian, różniących się odpornością na szkodniki i choroby, terminem owocowania (od odmian bardzo wczesnych do naprawdę późnych), kształtem, wielkością, kolorem i smakiem owoców, liczbą owoców na pędzie i tak dalej, i tak dalej...
No, po prostu wybór jest ogromny! Nic, tylko sięgać po wonne pomidory i jeść, jeść, jeść. Zwłaszcza, że zawierają one duże ilości potasu, trochę witamin z grupy B, witaminy A i C, a poza tym beta-karoten no i oczywiście likopen - barwnik, który, jak wykazują najnowsze badania, ma niezwykłe właściwości przeciwutleniające i antynowotworowe.
A więc - dla zdrowia i urody - profilaktycznie, codziennie jeden pomidorek. Albo dwa... albo trzy... Zwłaszcza, że w sezonie pomidory mamy naprawdę pyszne, pachnące, soczyste i - przynamniej przez krótki czas - naprawdę tanie.
Smacznego!

Dodaj komentarz
Ocena:
Komentarze są zamieszczane zgodnie z zasadami ich publikacji.