Podczas gotowania myślę oczywiście o wielu sprawach, ale najczęściej po prostu pogwizduję - mówi Małgorzata Musierowicz

Agnieszka Baraniok-Lipinska / Aganiok   2003-09-01         7   like 3

Tak, bardzo lubię gotować. Jeszcze mi się to nie znudziło, mimo tylu lat praktyki.

Czy gotowanie traktuje Pani jako pracę twórczą?
Tak, do tego stopnia, że często sama wymyślam potrawy.

O czym myśli Pani podczas gotowania (czy np. o nowych książkach)?
Myślę oczywiście o wielu sprawach, także o nowych książkach, ale najczęściej po prostu pogwizduję.

Czy na Pani stole również gości słynny makaronik w sosie mediolańskim, którym zajadała się rodzina Żaków w "Szóstej Klepce"?
Tak, niemal co dzień. Okropnie lubimy makaronik w sosie pomidorowym i wciąż go udoskonalamy. Teraz bardzo się cieszymy z możliwości użycia świeżej bazylii.

Jak ma Pani urządzoną kuchnię?
Kolorowo, bałaganiarsko. Mam tu kolekcję czajników oraz jeszcze większą kolekcję dzbanuszków do śmietanki. Śliczne i zabytkowe. Tropię je po różnych antykwariatach.

Czy lubi Pani w niej przebywać, gdy Pani nie gotuje?
Bardzo często piszę w kuchni nocą, kiedy wszyscy już śpią.

Czy korzysta Pani z makutry, czy z miksera?
Z miksera oczywiście.

Czy korzystanie z nowoczesnego sprzętu uważa Pani za profanację?
Absolutnie nie.

Czy Pani rodzina zbiera się częściej w kuchni, czy w pokoju gościnnym?
W pokoju gościnnym, tzn. tym centralnym miejscu w mieszkaniu. W kuchni po moim gotowaniu zawsze jest wielki bałagan.

Jaki ma Pani stosunek do przepisów naszych babć i prababć i w ogóle do tych sprzed 100 lat?
Bardzo lubię. Można w tych starych książkach kucharskich trafić na prawdziwe skarby. Zwłaszcza lubię książki międzywojenne, kiedy już przepisy zaczęły być racjonalne i oszczędne, tzn. nie wymagały 60 jaj na babkę.

Jakie potrawy Pani preferuje?
Aromatyczne, smaczne, fantazyjne, lekkostrawne. Lubię kuchnię włoską, ale francuską też. Nie mówiąc oczywiście o polskiej.

Czy zdarzyła się Pani jakaś zabawna historia związana z gotowaniem? Jeśli tak, to jaka?
Nie. W kuchni zawsze wszystko mi się udaje. Wydaję wielkie przyjęcia rodzinne ze śpiewem na ustach. Wszystko gra jak w zegarku.

Czy zechciałaby Pani podać nam jeden ze swoich ulubionych przepisów?
Proszę bardzo - jest to ulubione ciasto mojego zięcia (sam też je piecze).
250g czarnej czekolady, 125g masła, 4 jajka, 250g cukru, 1 płaska łyzka mąki pszennej, szczypta soli.
Czekoladę i masło rozpuścić w garnku. Ostudzić, dodać jajka, mąkę, cukier, sól. Wszystko wymieszać, wlać do płaskiej formy wysmarowanej maslem. Piec w temp. 220 stopni nie dłużej niż 20 minut.
Podawać letnie, z dodatkiem bitej śmietany i gruszek lub brzoskwiń z kompotu, albo z kulką lodów waniliowych.

Kiedy możemy spodziewać się w księgarniach najnowszej Pani powieści? Czy zdradzi nam Pani, o kim będzie ta najnowsza książka?
Dopiero ją piszę, a wciąż mnie coś od pracy odrywa, teraz ogród. Być może zdążę na po wakacjach. Na pewno możecie spodziewać się w tej książce Tygryska, który ulega złemu wpływowi bohaterki przedstawionej na okładce.

Dodaj komentarz
Ocena:
Komentarze są zamieszczane zgodnie z zasadami ich publikacji.