Pachnące baldaszki

Magdalena Ziarnek   2004-10-09         2  

Rodzina baldaszkowatych (Apiaceae) to naprawdę niezwykła gromadka! Bardzo, bardzo liczna, bywa niebezpieczna (sporo tu roślin trujących) ale też pożyteczna wielce! Ach, jakże bardzo zyskuje nasza kuchnia dzięki aromatycznym baldaszkom!

Co tak pachnie?
Rodzina baldaszkowatych to bardzo charakterystyczna gromadka. Po czym poznamy jej przedstawicieli? Najłatwiej oczywiście po kwiatostanie - płaskim baldachu z białymi (najczęściej) lub żółtymi (dużo rzadziej) kwiatami.
W kuchennym królestwie wykorzystywać można różne części tych roślin, bo i różne części dostarczają nam aromatu, smaku i witamin!

Taki na przykład korzeń - niepozorna, wydawałoby się, część, tkwiąca skromnie w ziemi, ale czy potrafimy wyobrazić sobie kuchnię bez marchewki, pietruszki czy selera?! Otóż właśnie! Albo liście - koperek, natka pietruszki i liście lubczyku to przecież stały i niezastąpiony element polskiej (i nie tylko!) kuchni. Podobnie z resztą wykorzystujemy szczytowe (te cieńsze) części baldaszkowych łodyg.
I wreszcie - owoce. Pachnące te drobiazgi (często mylnie nazywane nasionami) dostarczają nam przypraw, którymi nieco bardziej szczegółowo najmę się za chwilę (a więc odrobinę cierpliwości proszę!).

Wracając jednak do tytułowego pytania - co tak pachnie? Otóż baldaszkowate zawdzięczają swój aromat przewodom z olejkami eterycznymi, ciągnącym się wzdłuż całej rośliny. Przyjrzyjmy się kiedyś tym roślinom z bliska. Zobaczymy wtedy charakterystyczne żeberkowanie łodyg, gałązek i owoców. To właśnie w tych żeberkach ciągną się rurki z aromatyczną zawartością. I to właśnie nim baldaszkowate zawdzięczają swoją aromatyczną kuchenną karierę.

Małe, niepozorne a jakie pożyteczne!
... oczywiście chodzi o baldaszkowe owoce. Już wymieniam (jednym tchem!) rośliny, które nam ich dostarczają:

  • kminek zwyczajny (Carum carvi) - owoce tej azjatyckiej rośliny (tak, tak - kminek wcale nie jest taki swojski, jak się nam wydaje!) mają bardzo szerokie zastosowanie: wrzucamy je do chleba, ciast, serów, zup, mięs, bigosów, likierów. A w dodatku możemy jeść młode liście (jako dodatek do sałatek) i korzenie kminkowe! kmin rzymski (Cuminum cyminum) - to egzotyczny kuzyn kminku, o nieco ostrzejszych owocach. Dodaje się je do curry, marynat, kapusty kiszonej no i oczywiście do potraw mięsnych. Podobno najwięcej kminu używają mieszkańcy Ameryki Łacińskiej - ale to nie przeszkadza, żebyśmy i my spróbowali, prawda?

  • koperek (Anethum graveolens) - no, o pożyteczności tej rośliny nikogo nie trzeba przekonywać. Koperkowe owoce możemy stosować prawie na równi z liśćmi - do ogórków kiszonych i konserwowych, do chleba, do koperkowego masła, do gotowania ziemniaków i innych warzyw... no po prostu gdzie się da! Bo koperkowy aromat to wiosna w kuchni, nawet jeśli za oknem jesienna szaruga albo trzaskające mrozy.

  • kolendra siewna (Coriandrum sativum) - jako przyprawy używa się wysuszonych owoców (absolutnie nie świeżych! Mają paskudny zapach...). W Polsce nie jest może szczególnie popularna, ale warto dodać odrobinę do ciasta na chleb, do gulaszów i pieczonych mięs albo do curry. Nada to naszej kuchni troszkę śródziemnomorskiego klimatu (bo właśnie z tego rejonu pochodzi kolendra).

A więc wąchajmy, doprawiajmy, aromatyzujmy, jedzmy i pamiętajmy, że przyprawy to charakter, dusza i klimat kuchni!

Dodaj komentarz
Ocena:
Komentarze są zamieszczane zgodnie z zasadami ich publikacji.