Orzechowe, biszkoptowe ciacha z kremem mascarpone

1 5 5
2015-08-16
1,5 godziny
średniołatwe
Porcje: ok. 15
Kuchnia europejska
Orzechowe, biszkoptowe ciacha z kremem mascarpone

Co jakiś czas po prostu szukam jakiegoś pretekstu, aby upiec ten biszkopt. Jest wyśmienity, z jednej strony wilgotny i aromatyczny, a z drugiej niesamowicie puszysty i delikatny. Prawdę mówiąc, to najlepszy biszkopt, jaki w życiu jadłam. Nie ma grama mąki i tłuszczu – tę rolę pełnią w nim mielone lub blendowane orzechy włoskie. Robiłam go już na milion sposobów: w tortownicy z czekoladowym kremem i owocami, przekładałam dżemem, kajmakiem, masą serową, robiłam z niego kostkę, którą po prostu oblewałam roztopioną czekoladą... Pasuje do niego niemal wszystko. Zawsze wychodzi bezbłędnie, a wszyscy, którym go serwuję są niezmiennie zachwyceni. Nawet zastanawiałam się przez moment, czy aby nie zachować tego przepisu tylko dla siebie...
Tym razem postanowiłam skorzystać z pierwszych świeżych czereśni oraz czekolady, którą dostałam w prezencie. Do tego trochę puszystego kremu i wychodzi naprawdę pyszna całość, która znika w trymiga.


Składniki na orzechowe, biszkoptowe ciacha z kremem mascarpone

orzechowy biszkopt:
8 jajek
200g cukru pudru
250g orzechów włoskich
3 łyżki bułki tartej
15g proszku do pieczenia (1/2 standardowego opakowania)

krem:
250g śmietanki 36%
250g sera mascarpone
2 - 6 łyżki cukru pudru (wedle upodobań; ja zawsze do tej ilości kremu dodaję 4 łyżki cukru, krem nie jest przesłodzony, ani mdły)

dodatkowo:
tabliczka ulubionej czekolady, u mnie czekolada z nadzieniem tiramisu (polecam czekoladę z nutką kawową lub orzechową, gdyż doskonale komponuje się z orzechami włoskimi)
ok. 25 czereśni lub wiśni

Przygotowanie dania orzechowe, biszkoptowe ciacha z kremem mascarpone

ROBIMY ORZECHOWY BISZKOPT
Piekarnik nagrzewamy do 180 stopni. Wybraną formę (u mnie standardowa duża prostokątna forma) wykładamy papierem do pieczenia lub smarujemy dokładnie masłem i wysypujemy bułką tartą.
Orzechy włoskie mielimy lub blendujemy bardzo drobno.
Białka jaj oddzielamy od żółtek. Najpierw w dużej misce ubijamy białka ze szczyptą soli na sztywną pianę i odstawiamy do lodówki. Teraz bierzemy się za ucieranie żółtek. Robimy to tymi samymi końcówkami do ubijania, których używaliśmy do piany. Aby biszkopt był naprawdę puszysty i delikatny, musimy masę solidnie napowietrzyć, a zatem najpierw ubijamy same żółtka na najwyższych obrotach miksera przez około 3 minuty. Po tym czasie dodajemy w kilku partiach cukier puder i cały czas miksujemy jeszcze przez około 8-10 minut, również na najwyższych obrotach. Nie spieszymy się, masa powinna być jasna, puszysta i znacznie zwiększyć swoją objętość. Im bardziej cierpliwie będziemy teraz ubijać, tym biszkopt będzie delikatniejszy. Gdy widzimy, że masa jest już pięknie ubita, zmniejszamy obroty miksera i nie przerywając miksowania, dorzucamy kolejno orzechy włoskie, bułkę tartą i proszek do pieczenia. Należy je jedynie wmieszać do masy i w niej rozprowadzić, także ten etap powinien nam zająć około minuty, a masa powinna zdecydowanie zgęstnieć. Odstawiamy teraz naszą maszynę i chwytamy za drewnianą łyżkę. Ubitą wcześniej pianę należy w kilku partiach jak najdelikatniej wmieszać do masy żółtkowo-orzechowej. Nie musimy tego robić super-dokładnie. Wystarczy, że obie masy połączą się w jednolitą całość, a im szybciej to zrobimy, tym lepiej (pamiętając o delikatności! – nie chcemy wypuścić pęcherzyków powietrza z masy!). Ten etap powinien nam zająć około 1-2 minut. I gotowe! Teraz przekładamy puszystą masę do przygotowanej formy, wyrównujemy wierzch i wkładamy do piekarnika na około 35-40 minut.
Po 30 minutach pieczenia zaczynamy naszego biszkoptu doglądać i niuchać, jaki wydaje aromat. Pamiętajmy, że biszkopt to ciacho kapryśne... raz będzie się piekł 45 minut i będzie blady, innym razem po 40 minutach zacznie się przypalać. Już taka jego uroda. W każdym razie nie wolno nam otwierać drzwiczek piekarnika! Wtedy z pewnością opadnie. Nie ma rady, należ brać go na nos i na czuja.
Kiedy widzimy, że biszkopt jest już pięknie zarumieniony, a jego zapach zaczyna pobudzać ślinianki, uchylamy lekko drzwiczki piekarnika i w tym momencie możemy wbić w niego patyczek lub wykałaczkę. Jeśli jest suchy, wyłączamy piekarnik, zostawiamy uchylone drzwiczki i zostawiamy biszkopt w spokoju przez 3-5 minut. Następnie wyjmujemy i studzimy całkowicie w formie. ... Serio! Zostawiamy go w spokoju na godzinę. Nie łazimy do niego, nie dziubiemy go, nie macamy, nie próbujemy wyciągnąć, żeby zobaczyć spód. Znajdujemy sobie inne zajęcie!

Kiedy biszkopt będzie już całkowicie wystudzony kroimy go w kostkę o boku około 5cm.

ROBIMY KREM I OZDABIAMY BISZKOPTY
Śmietanka i mascarpone muszą być schłodzone. Śmietankę ubijamy na sztywno, pod koniec dodając cukier puder. Do ubitej śmietanki dodajemy partiami mascarpone i ubijamy krótko do połączenia na gładki jednolity krem.
Krem przekładamy do rękawa cukierniczego i wyciskamy na schłodzone biszkoptowe ciastka. Możemy również rozsmarować lub nałożyć krem na wierzch łyżką.
Ja zwieńczyłam swoje biszkopciki kostkami czekolady z nadzieniem tiramisu i pierwszymi wiosennymi czereśniami.

Ocena:
Komentarze są zamieszczane zgodnie z zasadami ich publikacji.