"Nakarm mnie" - Bill Granger - recenzja książki

Grzegorz, Mniammniam.pl   2012-05-10         3  

Nieco przewrotny tytuł jak na książkę. Powinien raczej brzmieć "Nakarmię Cię", bo to przecież książka kulinarna z przepisami. To Bill nas karmi, a nie my Billa. A czy karmi dobrze?

Na okładce widzimy sympatycznego faceta, który właśnie pokroił fasolę. Zapowiada się nieźle :) Fasolka to nie golonka. Ale zacznijmy od początku. "Nakarm mnie" to spora książka - prawie 230 stron w formacie A4. Znajdziemy w niej kika setek przepisów i mnóstwo apetycznych i bardzo klimatycznych zdjęć, chociaż nie wszystkie receptury są ilustrowane.



Książka jest podzielona na kilka rozdziałów - między innymi: pobudka (jak łatwo się domyślić, są to przepisy na śniadania), regenneracja w południe (drugie śniadania i przekąski), popołudniowe smakołyki (nazwa mówi sama za siebie), rodzinny posiłek, szybko obiad. To bardzo pomysłowy podział, który umożliwia nam całkiem szybkie znalezienie odpowiedniego przepisu.



Zdecydowana większość przepisów Billa to dania niezbyt skomplikowane, opierające o łatwo dostępne produkty. Co nie oznacza, że są to banale pomysły na ich wykorzystanie. Dużo w kuchni Billa jest kolorów, zapachów, świeżych warzyw i pachnących ziół. To kuchnia różnorodna, w głównej mierze czerpiąca z klimatów śródziemnomorskich. Aczkolwiek odnajdziemy w niej również elementy azjatyckie, meksykańskie oraz francuskie. To przecież w końcu Australijczyk, a kuchnia australijska sama w sobie jest "fusion". Ale to "fusion" to nie śledzie w czekoladzie marynowanej sosem sojowym, ale doskonale dobrane składniki i przyprawy, składające się na wyśmienite kompozycje.
Moim zdaniem to bardzo ciekawa i ładna książka, która powinna znaleźć się na półce każdego, kto lubi gotować i jest otwarty na nowe doznania kulinarne, ale nie "ekstremalne" :) Bo tu nie ma ani restauracyjnych popisów, ani smakowych eksperymentów. To porcja dobrej, domowej kuchni w najlepszym wydaniu.

Czy książka ma jakieś wady? Mi brakuje przy przepisach czasu ich przygotowania - ta informacja często nam się bowiem przydaje przy decyzji o przygotowaniu tej lub innej potrawy - ale da się bez tego żyć :)
Osobiście wolałbym też nieco mniejszy format - tak duża książka bowiem zajmuje sporo miejsca w kuchni - z drugiej strony zdjęcia w takim rozmiarze prezentują się fantastycznie.
Czy to wszystkie wady? Hmhm... może tych przepisów jest nieco za dużo :) Trochę czasu zajmie spróbowanie ich wszystkich :)

Podsumowując: świetna książka, trzeba ją mieć i gotować według Billa, bo karmi on dobrze.



Książkę wydała "Muza SA". Kosztuje około 60 zł (cena z maja 2012). Można ją kupić m.in. tutaj.

Dodaj komentarz
Ocena:
Komentarze są zamieszczane zgodnie z zasadami ich publikacji.