Kto pokocha pokrzywę?

Magda Ziarnek   2003-09-01         3  

Jest pospolita i mało wymagająca. Wyrośnie niemal wszędzie. Niezawodny towarzysz ludzkich osiedli, ogrodów, gruzowisk, nieużytków i przydroży. Nawet dziecko wie, jak wygląda i - że trzeba jej unikać jak ognia. Bądźmy szczerzy - nikt pokrzywy nie lubi bo kłuje i parzy okrutnie.

To fakt przykry ale prawdziwy. Liście i łodygi pokrzywy zwyczajnej (Urtica dioica) pokryte są ostrymi, sztywnymi włoskami. Ich szczytowa część odłamuje się przy dotknięciu, a powstały w ten sposób "kolec" wbija się w ciało uwalniając jednocześnie parzący płyn, zawierający m.in. niewielkie ilości kwasu mrówkowego.

Mimo całej zjadliwości tego ziela zdecydowanie chcę stanąć w jego obronie. Nawet sobie nie wyobrażamy, przechodząc ostrożnie obok pokrzywy jak może być pożyteczna, jeśli tylko damy jej możliwość wykazania się.


Ziele pokrzywy zawiera bardzo dużo chlorofilu, poza tym duże ilości witamin C, B2, E i K, składniki mineralne (szczególnie dużo żelaza, poza tym magnez, krzem, wapń), hormony, enzymy, białka i... ach, jeszcze dużo składników, które na pewno wpłyną korzystnie na nasze zdrówko, szczególnie to nadwątlone po zimie. Dzięki tym wszystkim substancjom i pierwiastkom pokrzywa działa:
po pierwsze: mineralizująco - należy nadmienić, że pokrzywowe żelazo jest szczególnie łatwo przyswajalne dzięki jednoczesnej obecności witaminy C,
po drugie: oczyszczająco - ma łagodne działanie moczopędne, a przede wszystkim podnosi ilość wydalanego mocznika i szkodliwych produktów przemiany materii (brrrrrrrr),
po trzecie: krwiotwórczo,
po czwarte: antynowotworowo,
po piąte: wzmacniająco,
po szóste: przeciwzapalnie.

Mało? No to jeszcze dodam łagodne działanie żółciopędne i ułatwianie trawienia poprzez pobudzanie wydzielania soków żołądkowych. Czyż można jej nie lubić?! Zdecydowanie nie można.
Cóż więc robić? Na początek radzę zaopatrzyć się w grube rękawice (mimo wszystkich walorów oparzenia pokrzywowe to nie jest to co lubią tygryski, nie mówiąc już o istotach pozbawionych futra) i poszukać takiego miejsca, gdzie pokrzywa rośnie sobie z dala od dróg i zabudowań (najlepiej jej szukać w wilgotnych zaroślach i lasach).
Ziele trzeba zbierać właśnie teraz, kiedy pędy są młodziutkie a roślina jeszcze nie zdążyła zakwitnąć. Ścinamy górne, najmłodsze odcinki pędów. No i co dalej z tym parzącym łupem? Jak to mówią - kto mieczem wojuje ten od miecza ginie. Ona nas parzy, to my ją też! Potraktujemy młode, świeże pędy wrzątkiem - już w temperaturze ok. 60 C pokrzywa traci parzące właściwości i robi się potulna jak pierwsza z brzegu sałata albo inna zieleninka.
Młode liście są znakomitym i zdrowym dodatkiem do sałatek i surówek. Można z nich robić pyszną jarzynkę, zupełnie tak samo, jak przygotowujemy szpinak. Uduszona na maśle, z czosnkiem i przyprawami może stanowić samodzielne danie, może być farszem do naleśników, składnikiem zapiekanek, tart i... kto wie co jeszcze? Pozostawiam to Waszej wyobraźni i kulinarnej odwadze.
Posiekane młodziutkie ziele pokrzywy możemy też dodawać do lekkich zup i sosów.
Moi drodzy, pokochajmy więc pokrzywę! Zapomnijmy o bąblach (pamiętajmy o rękawicach) i spróbujmy zawrzeć z nią bliższą znajomość (otworzyć przed nią nasze wnętrze...) Kto wie, może to będzie początek pięknej przyjaźni na całe życie? Życzę Wam tego z całego serca.

Dodaj komentarz
Ocena:
Komentarze są zamieszczane zgodnie z zasadami ich publikacji.