Kolorowe słońce w słoiku

Grzegorz, Mniammniam.pl   2006-09-25         3   like 11

Zaczęła się jesień. Piękna - słoneczna i kolorowa. Prognozy są bardzo obiecujące - ma być ciepło i nie ma padać. Czyż to nie najlepszy czas na przygotowanie kolorowych przetworów na zimę? Pełnych słońca, aromatu i smaku!

Czy jest sens robić dżemy, konfitury, marynaty, skoro półki sklepowe się od nich uginają a i ceny niby zachęcając? Myślę, że tak, co najmniej z dwóch, jeśli nie trzech ważnych powodów. Ostatnio bacznie bowiem studiuję etykiety na opakowaniach. Np. taki tekst na słoiku dżemu z owoców leśnych (ów dżem jak pisze producent na opakowaniu jest "niskosłodzony"):

"Skład: jagody, jezyny, maliny, truskawki, cukier, substancje zagęszczahące - pektyna i guma guar, regulatory kwasowości - kwas cytrynowy i sytryniam sody. Łączna zawartość cukru 36 g +/- na 100 g produktu. Sporządzono z 35 g. owoców na 100 g produktu".

To mi się już trochę niedobrze robi. Bo jakby nie było truskawki nie rosną w lesie... Ale nie bądźmy złośliwi. Policzmy więc, skoro w 100 g dżemu jest 36 gramów cukru i niewiele więcej owoców, to co jest resztą? 30 gramów to wypełniacze, czyli pewnie woda i apetyczna (?) guma guar. Czy to jest dżem? Moim zdaniem nie, to wyrób dżemopodobny. Można go oczywiście spożywać, ale dżem to owoce i cukier, a nie zagęszczona woda z cukrem i śladową ilością owoców.

Jeśli zaś chodzi o marynaty, to wielu je uwielbia. Tak miło zaostrzają smak. Dodają charakteru sałatkom. Są miłą zakąską pod coś mocniejszego. Ich również w sklepie wybór ogromny. Moim zdaniem jednak często za dużo w nich octu i za mało przypraw. O ogórkach kiszonych ze sklepu nie wspomnę - zwykle są to niejadalne kapcie.
Uff, ale zebrało mi się na krytykę. Ale to konstruktywna krytyka, a nie tylko takie marudzienie, bowiem przygotowanie dżemu, tudzież konfitury czy marynaty wbrew pozorom nie jest skomplikowane. To miłe i relaksujące zajęcie, w sam raz na coraz dłuższe jesienne wieczory.

A własnoręcznie przygotowane przetwory to także doskonały pomysł na prezent. Dopasowany do charakteru! Bo czosnek z winie damy komuś innemu niż marmoladę z cytryn. By słoki pięknie się prezentowały możemy obwiązać je kawałkiem lnianej tkaniny i nakleić naklejkę z dedykacją.
Mówię Wam, taki prezent zawsze wzbudzi moc pozytywnych uczuć, bo to nie tylko przedmiot, ale także i może przede wszystkim własny czas i praca włożone w jego przygotowanie.

Ale zanim zabierzemy się do przetwarzania, czas na zakupy lub wizytę w sadzie lub ogródku. Co wszystkie książki kucharskie piszą od zawsze, to to, by do znakomitej większości przetoworów używać owoców i warzyw najwyższej jakości oraz nie całkiem dojrzałych (z kilkoma wyjątkami - jak np. powidła śliwkowe).
Co nam jeszcze będzie potrzebne? A całkiem niewiele rzeczy: cukier, ocet - najlepszy winny i przyprawy. I jeszcze słoiki - muszą być absolutnie czyste - wystarczy kilka muminut we wrzątku by były prawie sterylne.
Potrzebujemy jeszcze duży rondel z jak najgrubszym dnem, tak by wolno i równomiernie się nagrzewał - wszelkie bowiem dżemy i konfitury łatwo się przypalają. Gotowane zaś w takim naczyniu będą miały mniejszą skłonności do tego procederu.

To jak? Zaczynamy przetwarzanie Anno Domini 2006?

Dodaj komentarz
Ocena:
Komentarze są zamieszczane zgodnie z zasadami ich publikacji.