Kapuściana głowa

Magdalena Ziarnek   2003-11-29         1   like 7

Niezaprzeczalnie królowa zimowych stołów. Cóż może być lepszego w mroźny zimowy dzień, niż talerz pachnącego kapuśniaku albo aromatyczny bigos, że już nie wspomnę o wigilijnych pierogach z kapustą i grzybami, lub – nieco zapomnianym – grochu z kapustą? Otóż nic! Kapusta, jej kuzyni i kuzynki opanowują naszą wyobraźnię kulinarną, skoro tylko zaczną się chłodne poranki, ponure popołudnia, a mróz nie puszcza ani na chwilkę.

A te warzywa kapustne to dopiero jest wesoła gromadka! Wyobraźcie sobie, że do jednego gatunku kapusta warzywna (albo - żeby było trudniej – Brassica oleracea) należy cały szereg doskonale nam znanych, różnorodnych roślin. Jakich? Już wymieniam jednym tchem: kapusta głowiasta biała i czerwona, kapusta włoska, kapusta brukselska (czyli po naszemu brukselka), kalafior, brokuł włoski, a nawet kalarepa i jarmuż. Sporo, prawda? To jeszcze nie wszystko! Bliskimi kuzynami tych roślin są w dodatku: kapusta pekińska (Brassica pekinensis), rzepak (Brassica napus) a nawet gorczyca czarna (Brassica nigra) i sarepska (Brassica juncea), bez których musztarda nie miałaby racji bytu na tym padole.

Ale wracajmy do kapusty. Oczywiście, dla każdego zjadacza zieleniny najważniejsze są części spichrzowe kapusty, czyli te, które gromadzą duże ilości materiałów zapasowych. W przypadku kapuścianej główki nie ma problemu z ich znalezieniem – są to oczywiście liście tworzące główkę i głąb (czyli skrócona, silnie zgrubiała łodyga, z której owe liście wyrastają).

Biała kapusta jest niezaprzeczalnie skarbnicą witamin. Są to (i znowu na wdechu wymieniam szybciutko): witaminy B1, B2, B3, B6, C, E, K, karoten (prowitamina witaminy A) a nawet (jak podają mądre książki) – witaminę U! Ha! – czy ktoś kiedyś słyszał o takiej witaminie?! A tymczasem jest ona podstawą w leczeniu wrzodów żołądka i dwunastnicy! Witamina C chowa się w tych kapuścianych główkach w ilościach zupełnie niezwykłych (40 mg na 100 g kapusty) i nawet kiszenie nie daje jej rady (nadal jakieś 80% witaminy C pozostaje do naszej dyspozycji). Natomiast bogactwo karotenu, witaminy E i witaminy K wykorzystamy najlepiej, jeśli będziemy pożerać naszą kapuścianą surówkę z odrobiną tłuszczu (bo są to witaminy rozpuszczalne w tłuszczach właśnie).

A składniki mineralne? Ależ są, są – i to nawet sporo! Sole wapnia, fosforu, potasu, poza tym także żelazo, sód i magnez. Skład w sam raz dla wszystkich zestresowanych, zapracowanych, dla wszystkich, którym brakuje energii a wstanie rano z łóżka i wystawienie się na niesprzyjające warunki atmosferyczne wymaga nadludzkich wysiłków i ogromnej siły woli.

A jeśli do tych wszystkich niewątpliwych zalet kapuścianych dodamy jeszcze, że 100g surowej kapusty ma tylko 30 kcal, to chyba już nikt nie pozostanie obojętny na jej wdzięki. Oczywiście najkorzystniej jest zjadać ją na surowo. Chrupiące surówki, w których aż się roi od witamin, niewątpliwie przyniosą nam dużo dobrego. Gotowana kapusta traci sporo witamin, zwłaszcza C.

Decydując się na wzbogacenie diety w kapuściane potrawy, nie jesteśmy skazani na monotonię kolorów. Jeśli znudzą nam się biało-zielone surówki z białej kapusty - wszystkie jej walory znajdziemy także w kapuście czerwonej. Ba! – nawet więcej! Jest ona jeszcze bogatsza w witaminy B i C! Dla większej piękności dobrze jest potrawy czerwono-kapuściane lekko zakwasić, np. sokiem z cytryny. Dlaczego? Otóż dlatego, że barwiący kapustę na fioletowy kolor barwnik – antocyjan – przybiera w środowisku kwaśnym piękny czerwono-różowy kolor. Nasze jedzonko od razu robi się bardziej kuszące i apetyczne!

Ufff... można by tak jeszcze długo. Kapusta daje możliwości przeogromne! Na zakończenie jeszcze dodam (dla tych wszystkich, którzy cały czas nie chcą dać się przekonać do walorów naszej bohaterki), że coraz popularniejsza na naszych stołach kapusta włoska jest z kolei bardzo bogata w związki azotu i witaminę A. Zapraszam, więc do szatkowania, ugniatania, kiszenia, doprawiania, duszenia, zasmażania (ale nie za często!) no i – do smakowania.

Dodaj komentarz
Ocena:
Komentarze są zamieszczane zgodnie z zasadami ich publikacji.