"Słodkie" - Eliza Mórawska White Plate - recenzuje Grzegorz z Mniammniamowa

Grzegorz, Mniammniam.pl   2012-10-22         197  

Ostatnią rzeczą, którą można powiedzieć o tej książce (reklamowanej jako "pierwsza książka najpopularniejszej blogerki kulinarnej") to to, że jest to książka kulinarna. Tak samo jak o jej autorce, czyli Lisce, która prowadzi blog "White plate", że jest blogiem kulinarnym, a Liska, że jest kulinarką. Bo moim zdaniem nie jest, nie była i nic wskazuje na to, że będzie. I niech się nie zmienia, bo taką właśnie Liskę lubię najbardziej :)



Po pierwsze: książka jest... duża i ciężka. Ma grube, klejone okładki. Jest tak duża jak kartka A4, jest ciężka, bo wydrukowano ją na świetnym papierze - w środku znajdziemy prawie 200 stron. Książka ma też praktyczną tasiemkę, którą możemy zaznaczyć miejsce, w którym przerwaliśmy czytanie...
Tak..., właśnie czytanie i oglądanie. Jak wcześniej pisałem, nie jest to bowiem książka z przepisami kulinarnymi (chociaż je zawiera). Dużo w niej wysmakowanych zdjęć (nie tylko wypieków), krótkich smakowitych tekstów, które wprowadzają nas w klimat wybranej pory roku.
Jeśli miałbym opisać tę książkę jednym słowem, byłoby to słowo "ciepła" :) Bo mnóstwo w niej dobrego ciepłego klimatu. Liska wprowadza nas swoimi zdjęciami, tekstami w urokliwie nieśpieszny stan. Taki czas, kiedy wskazówki zegara zwalniają, z kuchni dobywa się aromat właśnie dopiero co upieczonego ciasta, a czajnik zaczyna gwizdać, zapraszając nas na kubek esencjonalnej herbaty.

Przepisów na wypieki znajdziemy w "Słodkie" jedynie pięćdziesiąt pięć - chciałoby się powiedzieć: "Lisko Droga, dlaczego tylko tyle???". Bo przepisy Liski są dopracowane co do najmniejszego szczegółu - każdy sposób przygotowania podany jest "krok po kroku", w przystępny sposób, dzięki któremu nawet mniej doświadczone osoby nie będą miały problemu z uzyskaniem pożądanego efektu - bardzo mi się podoba to, że w np. w przypadku przepisu na biszkopt zostały podane proporcje składników na różne rozmiary form.

Świetne jest oznaczenie czasu przygotowania, trudności oraz użytych akcesoriów przy każdym przepisie. Na końcu książki znajdziemy praktyczną tabelę miar i wag oraz przeliczanie temperatury ze skali Fahrenheit'a na skalę Celsjusza.

Książka jest podzielona na 5 części: wiosna, lato, jesień, miłość (a w niej przepis na ciasto czekoladowe), zima. Do każdej pory roku Autorka wybrała pasujące wypieki (ale Lisko Droga, dlaczego tylko tyle??? - znowu mam ochotę się spytać).
Z pewnością jużm zaraz upiekę (recenzję piszę 22 października) jesienną tartę orzechową. Mam nadzieję, że uda mi się jeszcze kupić śliwki, by upiec z nimi kruchy placek. Bezy cynamonowe oraz szarlotka polska muszą chwilę zaczekać :)
Zimą wypróbuję parkin, serniki "śliwki" oraz buchty południowotyroslkie. Kiedy nadejdzie wiosna ,skuszę się na ciasteczka sezamowe, ciastko marchewkowe i obłędną chałkę.
A latem? A latem oczywiście będę szaleć z ciastem biszkoptowym, drożdżówkami z malinami i ciasteczkami lawendowymi.
Jest więc z czego wybierać - przez rok, każdej niedzieli możemy się delektować ciastem według przepisu Liski. A potem? Mam nadzieję, że Liska na jednej książce nie poprzestanie :)

"Słodkie" z pewnością nie jest książką kulinarną :) Nie postawię jej więc na półce ze zbiorami przepisów. Będzie u mnie stała pomiędzy nią, a półką z albumami, które lubię przeglądać wieczorami, siedząc przy kominku, z filiżanką dobrej herbaty i kawałkiem słodkiego ciasta. Oczywiście upieczonego według przepisu Elizy :)

Czy książka ma wady? Pewnie, że ma. Już napisałem, jakie :) I jeszcze jedna techniczna uwaga - Liska nie jest najpopularniejszą blogerką kulinarną. Znam co najmniej jedną popularniejszą blogerkę :) Ale Liska, jak wcześniej pisałem, moim zdaniem nie jest blogerką kulinarną :)

Konkurs został zakończony.
Dziękuję wszystkim za udział.
Książkę otrzyma ganga, która uwielbia miętosić kulki małe i duże, doprowadzać je do miękkości i elastyczności perfekcyjnej...


Dodaj komentarz
Ocena:
Komentarze są zamieszczane zgodnie z zasadami ich publikacji.