Obiady czwartkowe [i środowe] u ostatniego króla Polski - Stanisława Augusta

Danka Cywińska   2003-08-29         4   like 2

Obiady owe były wydarzeniem niezwykłym, bo przecież historia tylko o niezwykłych wydarzeniach pamięta. Miały one miejsce w latach 1771 - 1781.

Skład gości zawsze starannie układał sam król Staś, ale nad stroną organizacyjną i menu czuwał Paweł Tremo - znany w całej Europie jako "pierwszy kuchmistrz Europy".

Miejsce gdzie owe obiady serwowano
Miejscem owych intelektualnych obiadów był zamek warszawski, a w okresie wiosennym i letnim pałacyk Łazienkowski. Na zamku, sala kameralna w której przy zastawionych stołach prowadzono dysputy była skromnie, ale z ogromnym smakiem umeblowana, a na ścianach wisiały portrety szanowanych przez króla ludzi kultury.
Portretów onych było dwadzieścia, a wszystkie namalowane przez Ludwika Marteau - malarza francuskiego, który raz przybywszy do Warszawy, tak ją i Polaków pokochał, że został tu już do śmierci. Twierdzą niektórzy, że jednym z ważniejszych powodów zamieszkania w Polsce Ludwika Marteau - znawcy sztuk wielorakich była polska sztuka gotowania.

Klimaty
Aby zapewnić doskonałą atmosferę do twórczych dysput, przy - z ogromnym znawstwem zastawionym stole, król Staś postanowił podzielić ludzi sztuki wedle rodzajów sztuk.


Dla malarzy i architektów organizował obiady środowe. Wynikało to z obawy, czy znajdą oni wspólne tematy z innymi przedstawicielami sztuk wielorakich.
Tak, jak dbał Paweł Tremo o menu i sposób podania potraw, tak król Stanisław dbał o poziom intelektualny rozmów przy stole. Mimo, że król władał biegle kilkoma językami, a język francuski uchodził za język salonowy, to na obiadach obowiązywał język polski.

A cóż na tych stołach bywało?
Król Staś był dość wybrednym smakoszem, lecz w ilościach bardzo ograniczony.
Bardzo cenił kuchnie francuską, ponieważ przebywając w Paryżu, bywał w towarzystwie intelektualnej śmietanki w salonie pani Geofrin, która to sztukę gotowania ceniła wyżej niż inne sztuki. Paweł Tremo komponując menu na królewskie obiady, potrafił doskonale połączyć wątki sztuki gotowania francuskiej i staropolskiej.
Potrawy jak na owe czasy były proste, ale bardzo wykwintnie podane.
Obiady trwały dość długo, bo jeśli rozmowy były ciekawe i twórcze to nawet do czterech godzin.
W tym czasie podawano: na przystawkę wędliny, następnie zaś barszcz z uszkami, różne pieczenie, szczególnie ulubioną przez króla pieczeń baranią, paszteciki, pikantne marynaty, ryby i jarzyny.
Niestety w materiałach z tamtych czasów nic nie zachowało się na temat deserów.
Do poszczególnych potraw podawano przynależne im wina, najczęściej hiszpańskie.

A co pił król
Król, mimo, że goście pili wino, pił tylko wodę źródlaną. Prawdopodobnie chciał zamanifestować swoją niechęć do powszechnego w tamtych czasach [nie tylko w tamtych] opilstwa Polaków.
W zasadzie przez całe życie różnymi sposobami starał się wpajać Polakom kulturę picia alkoholu.
Trawestując inne słynne powiedzenie, pozwolę sobie stwierdzić, że król Stanisław August Poniatowski zastał Polskę rozpitą, a pozostawił odrobinę trzeźwiejszą.

Dodaj komentarz
Ocena:
Komentarze są zamieszczane zgodnie z zasadami ich publikacji.