Majówkowanie po polsku

Danka Cywińska   2003-08-29         1   like 1

Mili Moi czas majówek zbliża się niepomiernie szybko, a tu brak osoby na odpowiednim stanowisku i należnej tuszy, aby słowami pięknemi dać początek majówkowym tradycjom.

Przeto kieruję wniosek do Szanownej Władzy Ustawodawczej o ustanowienie Urzędu Kuchmistrza Rzeczpospolitej.
Przecie już w XIV wieku na dworze Kazimierza Wielkiego Urząd takowy był, a po łacinie zwał się Magister coquinae, a następnie Praefectus culinae. Urząd ten najpierw nadworny, potem stał się koronnym.

Pierwszym Kuchmistrzem Koronnym był Mikołaj Płaza z Motyczowa i pełnił urzad na dworze króla Zygmunta III. Inni słynni kuchmistrze to Balcer Plata za panowania króla Zygmunta Augusta, czy Dominik Alemoni - wielki smakosz na dworze Stefana Batorego.

Kuchmistrze koronni byli to ludzie o wysokiej kulturze, dobrym smaku w zakresie wszystkich rodzajów sztuk a nie tylko sztuki gotowania.

A jakie wymagania stawiano kuchmistrzom rzeczywistym? Opisuje to Stefan Czerniecki kuchmistrz nadworny Lubomirskich:

"Kucharz ma być ochędożony, z czupryną, albo głową wyczesaną, podgoloną, rękami umytemi, paznoktami oberznionymi, opasany fartuchem białym, trzeźwy, nie swarliwy, pokorny, chyży, smak dobrze rozumiejący, potrzeby do potraw dobrze znający i wszystkim usługujący."

Jako, że w roku pańskim 2002 Sejm Urzędu Kuchmistrza krajowego powołać nie zdoła, przeto zespół witryny Gotowanie to sztuka ośmiela się dać głos w tej niezwykle ważkiej sprawie: - Rodacy, biesiadowanie majówkowe czas zacząć.

Oficjalne otwarcie już nastąpiło, czas na kilka słów o majowych biesiadkach rodaków.
Majówkować w pojedynkę nie da rady, trza mieć kurdesza, albo i wielu. A kurdesz [od tureckiego] to brat w znaczeniu przyjaciel, kompan, kamrat.

Najpopularniejszą pieśnią śpiewaną nie tylko na majowych biesiadach, była "Kurdesz, kurdesz nad kurdeszami". Autorem [podobno] był kś. Franciszek Bohomolec [1720-1784] - uczony i niepospolitych zasług jezuita, wydawca, tłumacz, człowiek nad wyraz towarzyski i z ogromnym poczuciem humoru.

Tworzył pieśni i wiersze ad hoc na spotkaniach i biesiadach, miedzy innymi podczas obiadów czwartkowych.

Dowcip miał przedni, przynależny tylko największym umysłom.

Pieśń "Kurdesz... Bohomolec stworzył na jednej z biesiad w domu kupca warszawskiego - Grzegorza Łyszkiewicza, słynącego z piwnic obfitych w starego węgrzyna. Pani kupcowa - Anna słynęła zaś z urody i niezwykłej gościnności.

Pieśń ta miała - bagatela 19 zwrotek, a zaczynała się tak:

Każ przynieść wina, mój Grzegorzu miły, Bogdaj się troski nam nigdy nie śniły,
Niech i Anulka tu zasiądzie z nami.
Kurdesz, kurdesz nad kurdeszami.


A kto trosk pozbyć się nie może, Temu wiersz Konstantego Ildefonsa dedykuję.

Moja Miła

Prawda: na auto nie stać nas,
miła moja.
Lecz spójrz: tylko się durnie śpieszą -
ileż dostojniej chodzić pieszo,
miła moja.

Na Londyn także brak funduszów,
miła moja.
Lecz po co Londyn? Londyn - nora:
W "Paris - Soir" czytałem wczoraj,
że markiz Q, to jest baronet,
psim makaronem otruł żonę...
Jasna cholera z takim Londynem,
miła moja!

Na kawior z Kremla, na jesiotra
również nie mamy miła moja.
Lecz na cóż Kreml, gdy mam twe biodra?
biodra są złote, a noc modra.
A jeszcze mamy lampkę wina
i konto w niebie u serafina.
Więc gwiżdż na auto, Kreml i Londyn,
miła moja.

Dodaj komentarz
Ocena:
Komentarze są zamieszczane zgodnie z zasadami ich publikacji.