Kipi kasza - Paweł Łukasik, Grzegorz Targosz - recenzja książki

Kasia Marks   2015-06-25         1  

Przez lata kasza kojarzyła się z potrawą biednych. Albo z barami mlecznymi, gdzie była wywalana z wielkiego gara wprost na przykręcany do stołu talerz (wiecie o co chodzi ;) ). I wszyscy zapomnieli, że na królewskich stołach i w czasie cesarskich uczt była pomiędzy półgęskami, prosiakami i faszerowanymi pawiami. Nikt nie wspominał, że Anna Jagiellonka wprost uwielbiała kaszę krakowską. Na szczęście znalazło się dwóch pasjonatów, którzy zamieszali w kotle i do naszych rąk trafiła książka "Kipi kasza".

Kipi kasza


Autorami "Kipi kasza" jest dwóch blogerów kulinarnych - Paweł Łukasik i Grzegorz Targosz. Prowadzą wspólnie blog Gotowanie z pasją oraz audycję "Na wolnym ogniu" w stacji KRK.FM. Publikują przepisy w ogólnopolskich czasopismach, pojawiają się w programach telewizyjnych. Paweł Łukasik to twórca i wykonawca przepisów, zaś Grzegorz Targosz odpowiada za ich piękne przełożenie na smaczne zdjęcie.

Taka książka była potrzebna. Była, bo kasza już przestała być li i jedynie dodatkiem do dań. Nareszcie odzyskała należne jej miejsce w naszych kuchniach. Ale co z niej robić, by nie popaść w rutynę? Która kasza dla kogo i do czego pasuje, jak ją ugotować? Z tymi pytaniami rozprawiają się panowie Łukasik i Targosz na łamach swojej książki.

A pozycja to niezwykle ciekawa. Ponieważ autorzy nie poprzestali jedynie na przepisach. Książkę otwiera historia kaszy, szczególnie w Polsce. I powiem szczerze, że przeczytałam ten fragment od deski do deski, a na końcu miałam wrażenie niedosytu. Jakbym zjadła za mały talerzyk mojej ulubionej kaszy gryczanej.

Ale tak rozbudzony apetyt na więcej z ciekawością pochłonął również rozdział "Charakterystyka kasz". Na przykład dowiedziałam się, że kasza gryczana może stanowić zamiennik dla jajek, a komosa (quinoa) to daleki krewniak szpinaku. Oczywiście każda kasza została opisana pod względem właściwości, potraw, które można z danego gatunku przyrządzić oraz ciekawostek bądź historii pochodzenia i otrzymywania. Autorzy również dopilnowali by zaznaczyć, która kasza zawiera lub nie - gluten. Na zakończenie zaś garść cennych (jak kasza) informacji o: przechowywaniu, znaczeniu w diecie bezglutenowej oraz technikach przygotowywania.

Przesypała się kolejna miarka kaszy jaglanej i tak to trafiłam w książce do tego co jest najważniejsze, czyli przepisów. Podzielone one zostały na 6 działów: przepisy podstawowe, sałatki, zupy, dania główne, kolacje i desery.

Przepisy podstawowe - to kaszowe ABC, czyli jak przyrządzić dany gatunek, by cieszyć się jego smakiem i zachować jak najwięcej wartości.

Sałatki - co pysznego można wyczarować z kaszy w postaci sałatki? Wszystko :) W dziale są proste i rozbudowane sałatki. Bardzo swojskie i z egzotycznym dreszczykiem. Łączy je jedno - łatwość wykonania i możliwość przygotowania wcześniej. To świetne pomysły na dania do pudełka na lunch. Ja na pewno niedługo wypróbuję sałatkę z kaszy gryczanej prażonej z ogórkiem, twarogiem i koperkiem.

Zupy - "O zupa z kaszą to wiem: krupnik i rosół z kostką z kaszy manny". Stop, masz rację, ale jest ich więcej. Jest i klasyka, do której dołącza barszcz i pomidorowa. Ale są też śmiałe eksperyment, jak pikantna zupa słodko-kwaśna z ananasem, krewetkami i kaszą jęczmienną. Warto dać nura łyżką do takiej miski z zupą :)

Dania główne - to zdecydowanie najobszerniejszy dział. I nic dziwnego, bo kasze dają pole do popisu. I autorzy wzięli to sobie do serca, bo tytułowa kasza niemal kipi z dań, których chce się spróbować. Dużo tu pomysłów na moje ukochane kaszotto, jest i kushi, czyli sushi z kaszą. Są pierogi, poczynając od tych najbardziej znanych z kaszą gryczaną, twarogiem i miętą. Ale jest też bardziej oryginalnie, np. pizza na sosie z bryndzy z kaszanką, cebulą i czosnkiem (robi wrażenie). Są poczciwe gołąbki oraz kasza z ptactwem, rybami, wołowiną. A chyba największe wrażenie robią purpurowe naleśniki z nadzieniem szpinakowo-czosnkowym z jajkiem i kaszą gryczaną.

Kolacje - ten dział rozpoczyna humus, tutaj oczywiście z dodatkiem kaszy i to jaglanej. A potem jest jeszcze lepiej: kasze w zapiekankach, tartach, nadzieniach, naleśnikach. No takie kolacje warto jeść :)

Desery - że z kasz można robić deser wie każde dziecko, które jadło kaszę mannę. Ale że można zrobić też granolę, na to nie wpadłam. Zresztą to nie koniec słodkiego repertuaru. Niewątpliwym hitem mogą okazać się batoniki amarantusowe z suszonymi śliwkami, rodzynkami i żurawiną. Najchętniej od razu pobiegłabym je upiec :)

Książka Kipi kasza to publikacja warta zakupu. To nie jest album, który ogląda się i odstawia na półkę z myślą "kiedyś coś stąd zrobię". To książka, którą rozkłada się na blacie, wyciąga z szafek i lodówki co potrzebne i gotuje. Przepisy są proste, czytelnie podane i ze składników, które bez większego problemu można kupić wszędzie. Piękne zdjęcia dodatkowo zachęcają do przyrządzania dań. "Kipi kasza" oddaje kaszy, co królewskie. A my tylko możemy się z tego cieszyć :)

Dodaj komentarz
Ocena:
Komentarze są zamieszczane zgodnie z zasadami ich publikacji.