Jest coś lepszego od cudownych diet!

Grzegorz, Mniammniam.pl Grzegorz, Mniammniam.pl | 2008-09-24 |    ranking ranking ranking ranking ranking    opinia 5   like 44

Koniec lata to najlepszy i w zasadzie ostatni moment na to, by nabrać odporności przez zimą. Sposobów na to jest mnóstwo, poczynając od szczepionek, poprzez przeróżne tabletki i mikstury, a kończąc na zdroworozsądkowym trybie życia, który biegnie według odwiecznych cyklów natury. Bo przecież koniec lata to czas, kiedy wybór warzyw i owoców jest największy. I to dzięki nim właśnie możemy się dobrze przygotować na jesienne szarugi i śnieżne zawieje. Przeziębienia, anginy i grypy nam nie będą straszne!

Ten tekst piszę w czwartym dniu oczyszczającej diety warzywno-owocowej. I jest już mi lepiej, bo pierwsze dwa, trzy dni są nie za bardzo przyjemne, zwłaszcza dla takich łasuchów jak ja. Warto jednak się skusić na kilka dni poświęcenia, by potem czuć się przez długi czas dużo lżej, mieć więcej energii i być bardziej odpornym na wszelkie choróbska.

Nie, nie obawiaj się, nie będę Cię namawiać do żadnej drastycznej diety cud, tudzież liczenia kalorii. Jak uczy doświadczenie przecież nie ma takich diet. I nie chodzi tym razem też o odchudzanie się. Tym razem naszym celem jest bowiem przygotowanie się do zimy - oczyszczenie i wzmocnienie sił witalnych naszych organizmów w sposób możliwie jak najbardziej przyjemny.
Od kilku dobrych lat, każdego roku stosuję dietę oczyszczającą wiosną i jesienią, czyli innymi słowy jestem na detoksie. Ale się nie umartwiam, bo przecież jedzenie jest tak bardzo przyjemne. Udowodnię Ci, że wcale się nie trzeba umartwiać na detoksie.

Podstawą diety oczyszczającej, która trwa około dwóch tygodni, są owoce i warzywa. Całkowicie rezygnuję z przetworzonych produktów, białego pieczywa, cukru i co oczywiste, z wszelkich używek (chociaż nie używam ich znowuż tak sporo). Drugą nie mniej ważną sprawą podczas tej diety jest równowaga - staram się regularnie jeść posiłki, dużo przebywać na świeżym powietrzu, jeszcze więcej się uśmiechać, wcześnie chodzić spać. Oczywiście gotować najpyszniejsze dania z warzyw i owoców z mnóstwem ziół, znikomym dodatkiem soli, oliwy oraz prawdziwego masła (z nich nie rezygnuję, bo wiem, że witaminy w ich towarzystwie dużo lepiej się przyswajają).

W szczegółach zaś wygląda to tak, że przez pierwsze pięć, siedem dni jem tylko niskokaloryczne warzywa: pomidory, ogórki, wszystkie gatunki sałaty (poprawiają trawienie i prawie nie mają kalorii), cykorię cukinię, marchewkę (świetnie działa na skórę), korzeń pietruszki, brokuły, kalafiory, paprykę, rzodkiew i rzodkiewki, seler, także naciowy oraz buraki (te dwa ostatnie warzywa świetnie odtruwają). To wszystko doprawiam czosnkiem (ma działanie wzmacniające) i cebulą. Na deser wcinam jabłka doprawione sokiem cytrynowym (zwiększa odporność) i cząstki grapefruitów. A kiedy już mnie chęć na coś słodkiego dociśnie, sięgam po kilka suszonych żurawin (mają mnóstwo witaminy C!) lub orzechów, tudzież pestek dyni czy słonecznika.
Wcale to nie jest nudne, bo z tych warzyw i owoców można przyrządzić mnóstwo przeróżnych dań - zarówno na zimno jak i na gorąco - przepisy na nie znajdziesz poniżej. Co ważne, staram się nie używać zbyt dużo przypraw poza świeżymi ziołami (ostre, suszone przyprawy bardzo wzmagają apetyt). Pamiętam też o tym, by wszystkie potrawy miały co najmniej temperaturę pokojową.
Piję mnóstwo wody i herbatek ziołowych (mi najbardziej smakuje i świetnie działa "Organic Detox" marki Clipper).

Po tygodniu jadłospis wzbogacam o pieczywo pełnoziarniste, jogurty i chudy twarożek oraz ziemniaki. Zaczynam też jeść małe porcje ryb - wędzonych lub gotowanych. Po dwóch tygodniach zaś zaczynam wprowadzać do posiłków gotowane chude mięso. Cały czas jednak unikam wysoko przetworzonej żywności (w ogóle zwykle takiej unikam), w szczególności nie biorę do ust żadnych "wędlin" sklepowych. Co jasne, nie jem w żadnych fastfoodach.
Po około trzydziestu dniach wracam do "normalnej" diety. Lżejszy, odporniejszy i weselszy. ;-)

Taką oczyszczającą kurację zwykle zaczynam w piątek (wcześniej sprawdzając prognozę pogody, bo lepiej jest się oczyszczać, gdy aura będzie sprzyjać aktywności fizycznej na dworzu), bowiem przez pierwsze dni oczyszczania organizm sięga po swoje rezerwy (pierwszy etap diety jest niskokaloryczny) i jednocześnie się sam sprząta z niepotrzebnych substancji. Humor w tym czasie również może nie dopisywać, głowa lekko pobolewać. Owe dolegliwości zwalczam spacerami, jazdą na rowerze, pluskaniem się w basenie, gorącymi, aromatycznymi kąpielami oraz chodzeniem wcześnie spać. Już po trzech dniach nastrój się polepsza, a po dwóch następnych następuje przypływ energii. Następne dni to także widoczny spadek wagi. Ale odchudzanie to już zupełnie całkiem inna bajka i nie nim się teraz zajmujemy.
Wczesnojesienną dietę (już po oczyszczeniu) cały czas opieram głównie na warzywach i owocach, czyli magazynuję witaminy i składniki.

Zachęcam Cię do wypróbowania mojego sposobu na oczyszczenie organizmu przed zimą. Oczywiście, muszę napisać, że każda radykalna zmiana diety wymaga konsultacji lekarskiej, zwłaszcza, gdy trapią Cię jakieś dolegliwości. Ale jeśli nie masz żadnych lekarskich przeciwwskazań, to z pewnością mój zdroworozsądkowy i raczej przyjemny sposób na lepsze samopoczucie poprawi Twoją kondycję fizyczną i psychiczną.

Jeśli więc masz ochotę, spróbuj moich pomysłów na warzywne dni pełne uśmiechów:
Soczysta sałatka z marchewki i suszonych żurawin
Pieczona marchewka i pietruszka w ziołowo-cytrynowym sosie
Lekka zupa z pieczonych pomidorów z selerem naciowym
Lekka zupa z pieczonej cukinii z pesto
Pieczone jesienne warzywa z pesto
Sałatka z buraków i selera
Pieczony koper włoski z cykorią i sosem pesto
Pory duszone z jabłkami i suszonymi śliwkami
Sałatka z porów z prażonymi orzechami
Lekkie, bardzo lekkie i jeszcze bardziej przepyszne leczo z pieczonych warzyw

Komentarze są zamieszczane zgodnie z zasadami ich publikacji.