Granaty? Modne owoce tej jesieni. Co mają wspólnego z seksem?

Kasia Marks Kasia Marks | 2014-11-04 |    ranking ranking ranking ranking ranking    opinia 7   like 1

"Napisz coś o granacie". Myślę sobie "dobra, spoko, co to dla mnie". Noo... myliłam się, tyle powiem.
Napisałam pół strony i czułam, że wieje stamtąd nudą na kilometr. Takie tam, że w mitologii greckiej, że ponoć Adama i Ewę skusił granat nie jabłko i że ma 613 ziaren wg talmudystów. Prawie jak w polskim filmie - nuda i nic się nie dzieje.

Granaty? Modne owoce tej jesieni. Co mają wspólnego z seksem?

Nawet nie wyobrażacie sobie, że granat, który przecież kojarzy się z czymś wybuchowym, potrafi być taki usypiająco nudny. Ba, nawet mnóstwo jego zalet nie podziałało pobudzająco ani na tekst, ani na mnie. A zalet ma naprawdę od groma ;)

Po pierwsze sok z granatu ma najwięcej antyoksydantów, więcej nawet niż czerwone wino, zielona herbata i sok z jagód albo żurawin. Te antyoksydanty sprawiają, że wolne rodniki idą precz, a nasze komórki się odnawiają. Ergo jesteśmy wiecznie młodzi. No fajnie, ale mimo wszystko nic poruszającego.

A po drugie granaty są super dla sercowców. I tu oczywiście powinnam przytoczyć badania, od których oczy same mi się zamykały. Wynikało z nich niezbicie, że występujący w granacie punicalgin obniża poziom cholesterolu, obniża ciśnienie tętnicze krwi i zmniejsza zmiany miażdżycowe w tętnicach. Niestety w mojej głowie nie zrodziła się żadna konkluzja typu: masz problemy z sercem, idź po granaty.

Może jakbym napisała, że granaty są świetne dla kobiet, to będzie ciekawiej? Takie tam: zawierają dużo fitohormonów i poprawiają samopoczucie w trakcie PMS (pre-menstrual syndrom, czyli ten okropny czas kiedy najchętniej pozabijałybyśmy każdego kto nam stoi na drodze lub nawet głupie reklamy wyciskają z nas hektolitry łez, a żadna czekolada nie pozostanie nietknięta). Łagodzą też objawy menopauzy. Na dodatek są wskazane przy leczeniu raka piersi.

Albo może powinnam się chwycić czegoś co ponoć sprzeda każdy towar... seks ;) Bo sok z grantów zwiększa popęd seksualny, wspomaga erekcję i ogólnie dobrze wpływa na doznania erotyczne u pań i panów. Pewnie dlatego starożytni uważali granat za owoc miłości i płodności.

Ale czy to rozpali kogokolwiek do białości? Czy wszyscy w amoku rzucą się do sklepów wykupując czerwone owoce z koroną i zaczną wyciskać soki, robić sałatki, dania główne i desery?

Może lepiej wspomnieć o witaminach w granatach. Witamin nigdy dosyć. A, B, C i E - tak alfabetycznie. No i że mają magnez, fosfor, potas, wapń, krzem i jod. Na dodatek nie są kaloryczne, bo 100 gramów granata to tylko 80 kalorii. Tylko takie informacje to już chyba ostatnia rzecz, która mogłaby kogokolwiek zainteresować.

Co tu zrobić, żeby przekonać Was i siebie samą, że te piękne czerwone pestki naprawdę jeść warto. Że nie tylko są dekoracyjne, ale i smaczne. Że dzięki nim będziemy młodsi, zdrowsi i pełni wigoru. No niech mi ktoś pomoże...

A tam, idę sobie kupić granat. Może jak go zjem to mi przyjdzie coś do głowy, bo są też polecane osobom pracującym umysłowo i narażonym na stres :)

...wróciłam. Powiem Wam tyle - warto jeść granaty :) A tu są przepisy z granatami - kliknij, może coś przygotujesz :)

Obejrzyjcie film, jak szybko i łatwo można obrać granaty :)



Komentarze są zamieszczane zgodnie z zasadami ich publikacji.