Gościnność po polsku

Danka Cywińska   2003-08-29         2   like 1

Moi Mili, ku pokrzepieniu serc piszę o dawnej polskiej gościnności.

Robiąc zakupy na Święta, nie raz, nie dwa, mamy wyrzuty sumienia, czy nie za dużo kupujemy, czy to ma sens, czy warto tyle wysiłku wkładać w to, aby godnie przyjąć przyjaciół (rodzina to też przyjaciele)???

Tak, goszczenie rodziny ma sens nawet kosztem naszego zmęczenia. Bo kiedyś tam, po latach, w chwilach totalnej chandry, wystarczy wspomnieć nastrój panujący przy świątecznym stole i człowiek ma już świadomość, że nie jest sam. A tak naprawdę, to odchodzi zmęczenie przedświąteczne, jak człowiek zobaczy swoje dzieła na stole i usłyszy słowa zachwytu od najbliższych.
Siądźmy do stołu z radością i przekonaniem, że mimo wszystko na tym świecie jest więcej dobra niż zła i warto żyć dla innych, bo to właśnie ma sens.

Jeśli chodzi o obfitość jadła wszelakiego na święta, to zacytuję Wam Moi Mili, dla kontrastu jak w dniach powszednich karmiono młodzieńców z domów szlacheckich, którzy pobierali w mieście nauki.

Mówi o tym umowa z 1638 r. zawarta przez Pana Drohojowskiego z Panem Nemoreckim - burmistrzem Bełżca - miasteczka na wschodnich rubieżach. Pan Drohojowski oddając dwóch synów na stancję do Pana Nemoreckiego określił, co kochani synkowie jadać w dni powszednie i w niedzielę powinni:
"w dzień powszedni obiad z 4 potraw, kapłon jeden na sześć osób, cielęciny spore sztuki, sztuka mięsa rosła i nie chuda, dwie jarzynne - marchew albo rzepa na swieżym mięsie, kapusta kwaśna albo świeża, albo groch, wszystko na świeżej słoninie, sera do obiadu czy wieczerzy ile zechcą."

W niedzielę dochodzi piąta potrawa - gęś, kapłon, cielęcina albo kapłon. To był skromny obiadek .

Wieczerza
Na wieczerzę zaś trzy potrawy życzył sobie Pan Drohojowski, aby synkom w długą noc głód nie ważył się dokuczyć:
mięsna, jarzynowa z dostatnimi sztukami mięsa i kasza na mięsie omaszczona dobrze.

Natomiast w dni postne to jest w środy, piątki i soboty "tylko" -
"po dwa dzwona ryb, jarzyna z masłem, jarzyna z nabiałem,jajca smarzone albo warzone, ciasta na sześć osób /ale na dwóch synów".

Podwieczorek
Na podwieczorek tylko chleb z masłem, albo kiełbasę upiec, albo bigosu usmażyć.

Śniadanie
Śniadanie Pan Drohojowski w umowie określił krótko - "wedle potrzeby". Równie lapidarnie określił napoje
"piwa do obiadu, do wieczerzy i między jednym i drugim - według pragnienia"
Tak jadała, jakbyśmy to dziś określili klasa średnia w Bełżcu. A jak wyglądał stół, jak do Pana Nemoreckiego zawitał gość zapowiedziany?

Nie dziwmy się cudzoziemcom, że tak lubili odwiedzać Polskę, a potem naszą kuchnię i gościnność rozsławiać po całym świecie.

Dodaj komentarz
Ocena:
Komentarze są zamieszczane zgodnie z zasadami ich publikacji.