 |
Pieczone

Kiedy z moimi przyjaciółmi ze Szczecina organizowaliśmy w zeszłym roku plenerowe pożegnanie jesieni, zaproponowałem, że przygotuję pieczone - tradycyjną potrawę z mojego rodzinnego Chrzanowa (niewielkie miasto przy autostradzie A4 w połowie drogi miedzy Katowicami a Krakowem). Efektem była konsternacja i pytanie - "pieczone co?!!" Już wyjaśniam. Pieczone - inaczej prażone lub prażonki - to regionalna potrawa jednogarnkowa z Małopolski. Przygotowuje się ją z ziemniaków, warzyw i wędliny w żeliwnym kociołku z nóżkami i pokrywą dociskaną wkręcanym trzpieniem. Jedyną trudnością jest zdobycie takiego kociołka no i fakt , że niezbędnym elementem jest ognisko. Kociołek można dość łatwo kupić na południu Polski (ja swój przywiozłem z Chrzanowa) - zaś o ognisko nietrudno w każdym regionie. Potrawę polecam szczególnie chłodną jesienią lub zimą. Doskonale smakuje popijane napojem chmielowym
|
MniamMniam.pl w jest dostępny w dużej części po zalogowaniu bezpłatnie.
Skorzystasz m.in. z kilkuset przepisów, ponad 300 artykułów oraz wybranych funkcji serwisu.
Jeśli Ci się spodoba, zamówisz pełny abonament i będziesz korzystać z całego MniamMniam.pl bez żadnych ograniczeń.
Załóż konto na MniamMniam.pl
- Wypełniasz poniższy formularz.
- Odbierasz list z potwierdzeniem i klikasz w zawarty w nim link.
- Twoje konto zostaje założone, a Ty możesz się zalogować i przez nieograniczony czas bezpłatnie korzystać z ogólnodostępnej części serwisu.
- Otrzymujesz siedem tysięcy punktów, które możesz wymienić na atrakcyjne produkty z mniamowego sklepu.
Załóż konto:
juma | 1.07.2009 12:29
 | Witam ,
.Bardzo dziękuję Grzegorzowi za radę i serdecznie pozdrawiam
|
juma | 29.06.2009 14:58
 | Witam ,
mam problem zakupiłam kociołek żeliwny jest naoliwiony i nie bardzo wiem co dalej z nim zrobić aby potrawy nie przeszły żeliwem podobno się wypala kilkakrotnie może ktoś mi doradzi abym mogła przyrządzić te pyszne potrawy podane na tej stronie z góry dziękuję i serdecznie pozdrawiam
[Grzegorz: naoliwiony kociołek należy wypalić nad ogniem i następnie wytrzeć papierem i natrzeć olejem jadalnym, by nie rdzewiał, wystarczy tylko raz wypalić kociołek]
|
Rozyczko | 19.10.2008 20:11
 | Zrobilam ! :)
Nie mam kociolka, ani zeliwnej brytfanny, wiec upieklam w 3l naczyniu zaroodpornym z pokrywka.
Zamiast kielbasy dalam podsmazone cienkie plastry lopatki. Pieklam najpierw 160C z termoobiegiem, a potem na krotko w prawie 200C, bo balam sie, ze cos to za dlugo trwa!
Tak czy inaczej BOMBA!! :)
Ale nie bede oszukiwac - takie w zeliwnym garncu spod darni jest o NIEBO lepsze :)
|
syper | 19.10.2008 11:48
 | Temperatura w piekarniku zależy od naczynia jakiego użyjesz oraz od rodzaju kuchenki (termoobieg itp) Ja piekę w temp 140-150 stopni w standardowym piekarniku gazowym co jakiś czas sprawdzając czy już miękkie. Można też piec (dusić) na górnych palnikach gazowych na niezbyt dużym ogniu aby się za mocno nie przypaliło.
|
Rozyczko | 18.10.2008 15:44
 | jesli w piekarniku, to w jakiej temp.?
|
Rozyczko | 18.10.2008 15:37
 | w moich okolicach (Świętokrzyskie) danie to nazywalo sie PIECZKA
|
Evaya | 26.06.2007 12:56
 | Zwyczaj i umiejętność robienia Pieczonych oraz sentyment do nich, przywiozłam także spod Chrzanowa. Pieczone robiliśmy jeszcze w szkole. Piekło się je w żeliwnym garnku, zawsze przykrytym darnią wykopywaną przez chłopców w czasie gdy dziewczęta pomagały uczynnym mamom obierać ziemniaki, i jadło się je z liści kapusty dzidkami wystruganymi przez chłopców. Z tego też powodu każdy mógł mieć przy sobie nóż. To była radocha!
Teraz mieszkam pod Nowym Sączem i choć to też Małoposka ludzie nie znają tu tego zwyczju. Parę lat temu udało mi się nabyć zgrabny żeliwny kociołek, co prawda bez dokręcanej pokrywy, ale nie uważam tego za konieczne i parę razy w roku zaskakujemy kogoś tą naszą tradycją ( w naszych pieczonych koniecznie musi się znaleźć duża ilość naci pietruszki, natomiast nie dodajemy korzenia i nie dajemy papryki, za to sporo pieprzu). Kiedy pierwszy raz zrobiliśmy pieczone dla naszych sądeckich przyjaciół, poprosili o keczup do ziemniaków! Tak nas to zbulwersowało, że powiedzieliśmy, że już nigdy więcej nie zrobimy pieczonych ;), bo nie zniesiemy takiej profanacji pod własnym dachem.
Pieczone to nie jest jakaś pizza czy frytki, żeby je maziać keczupem. Dopiero jak przyjejaciele przysięgli i to kikakrotnie, że już w życiu keczupu do ust nie wezmą, przynajmniej do Pieczonych, ulegliśmy, robimy i pomału i tu zakorzenia się nasz zwyczaj, w którym dym z ogniska, pachnące oczekiwanie, czasami śpiew, czasami jakiś trunek są równie ważne jak samo jedzenie tych pyszności. Dlatego wydaje mi się, że stalowa blacha i domowy piekarnik to już stanowczo nie to samo.
|
magolitka | 25.06.2007 14:49
 | Jadłam to dawno temu w górach w piękną sierpniową noc, popijając zimnym piwkiem. Tego smaku nie zapomnę do końca życia.
|
AttaO | 20.09.2006 18:49
 | "Pieczone ziemniaki" przywiozłam do mojego nowego miasta wiele lat temu. Kupiono pomysł od razu. Z kociołka zrezygnowałam na rzecz szybkowaru lub garnka z pokrywką b. mocno przylegającą. Ognisko zamieniłam na piekarnik lub mocno zminimalizowany (np. podkładką) gaz na palniku kuchenki. Hm, ta potrawa nigdy nam się nie nudzi. AttaO
|
syper | 20.04.2005 01:15
 | Trochę śmiesznie dodawać opinię do własnego przepisu ale nie da się edytować przepisu. Chodzi mi o kociołki sprzedawane w sieci hipermarketów Tesco i Castorama - zwane nie wiem dlaczego "kociołkami myśliwskimi". Produkowane sa przez bliżej mi nie znaną wytwórnię i ich jakość pozostawia wiele do życzenia. W porównaniu z prawdziwym wyrobem z Jury Krakowsko-Częstochowskiej mają cieńsze ścianki (mój ma grubość 5 mm) więc łatwo pieczone przypalić. Poza tym uchwyt jest przykręcany do pokrywy byle jakim wkrętem (oryginalnie stanowią całość) a pokrywa nie ma zaworu ciśnieniowego tylko dziurkę, nie mówiąc już o wykonaniu przykręcanych nóżek. Zdarzają się też dziurawe ?!!!!!! Jednym słowem szkoda pieniędzy. Pozdrawiam.
|
MORGANO | 9.04.2005 12:49
 | Jadłem kilka razy pieczone w Chełmku. Naprawdę jest to cała ceremonia. Pamiętam gar jest pokryty darnią.
Tłuszcz kapie po brodzie. Jako dodatek najlepsze w tym wszystkich jest to, że każdy pije do każdego z jednego kieliszka. niesamowity ubaw!
|
mgm16 | 4.04.2005 18:00
 | To wspaniała potrawa.Pamietam ze nawet w szkole mielismy imprezy z pieczonymi ziemnakami.Dziewczęta robiły danie,a chłopcy znosili drzewo na ognisko.Do póznego wieczoru siedzielismy przy ognisku spiewając ,a czesto przy gitarach.Potem wkładało sie do goracego popiołu ziemniaki w skorupkach az sie upeka/czasami nawet sie zwegliły/ale to było pyszne.To była jak miniona młodość,pełna smaku i towarzyskich spotkań.Niestety nasze dzieci chociaz znaja potrawe to nie wiedza jak mozna sie swietnie bawic.Jestem całym sercem za - to jak powiew młodości.
|
koziar | 3.04.2005 11:01
 | kociołek znalazłem na pewnym portalu aukcyjnym za 120 PLN :)
|
|
 |

|