Tymczasem większość tych pysznych chrupanek, które istnieją powszechnie w naszej jaźni jako orzechy i orzeszki, wcale nimi nie jest! Dlaczego? Już wyszczególniam co następuje (i ostrzegam - to będzie mini-wykład botaniczny!):
Rodzajów owoców na świecie jest wiele. Każdy z nich składa się z owocni (to jest ta część, która otacza nasiona) i oczywiście z nasion. Ze względu na wygląd owocni, w prosty, bez mała intuicyjny sposób, możemy owoce podzielić na suche (orzechy, strąki, niełupki, ziarniaki zbóż itd.) i soczyste (pestkowce, jagody i tzw. owoce jabłkowate).
| |
Orzechy różnią się od innych owoców tym, że ich owocnia w całości jest zdrewniała, bardzo twarda i wytrzymała (wie o tym każdy dziadek do orzechów!).
|
Przykładem jest choćby orzech laskowy. Zdrewniała owocnia skrywa nasionko z dużym zarodkiem, który jest obiektem naszego pożądania i celem przeróżnych zabiegów miażdżąco-rozłupujących. I tu nie ma absolutnie żadnego podstępu.
Gorzej ma się sprawa z orzechem włoskim. Kto jest szczęśliwym posiadaczem działki lub ogródka z orzechem, dostąpił zapewne przyjemności zbierania jesienią jego owoców i wie co się za tym kryje. Otóż ta część, którą zwykliśmy nazywać orzechem otoczona jest zieloną częścią, zawierającą m.in. dużo garbników (stąd brązowe plamy na skórze rąk podczas zbiorów). I teraz czas na niespodziankę! Ta zielona "łupina" to właśnie soczysta owocnia! A nasz "orzech" to pestka ukryta w środku! Jest to taka sama pestka, jak ta ze śliwki, czereśni czy brzoskwini! Z tej pestki wyłuskujemy zarodek, który w pofałdowanych liścieniach zawiera duże ilości tłuszczu i innych pożytecznych rzeczy. Innymi słowy - nie orzech tylko pestkowiec!
Zaskoczeni? A to nie wszystko! Pestkowcem jest także owoc pistacji. Otoczona czerwoną owocnią pestka skrywa zielone, pyszne nasionko. Pestki są wyłuskiwane, prażone i pakowane do torebek z napisem "orzeszki pistacjowe". Ale nie z nami takie numery! My już wiemy, co się za tym kryje!
(Kto jest zbyt zszokowany, żeby dalej czytać, w tym miejscu może sobie zrobić przerwę i ochłonąć - za chwilę bierzemy się za obalanie kolejnych mitów)
Migdały. Pyszne to to i miłe dla oka. Produkt trafiający do naszych rąk to najczęściej wyłuskane już nasionka. Czasami można kupić w supermarketach te nasiona ukryte jeszcze w porowatej "skorupce". Zgadnijcie, co to jest? Oczywiście - pestka! (okazuje się, że choć bohaterem tej opowiastki miał być orzech, będzie nim pestkowiec). Całość okryta jest jeszcze słabo soczystą częścią owocni, zielonkawą i pokrytą meszkiem (prawdę mówiąc wygląda to trochę jak spleśniała, zielona śliwka...).
Ha! Pestką osiągającą potężne rozmiary jest także tzw. orzech kokosowy (no to już szczyt wszystkiego!). Jest on ukryty w grubej, trójgraniastej, włóknistej i lekkiej owocni. To, co nas najbardziej interesuje, to oczywiście zawartość tej pestki. Zarówno stała część (ta z której robi się m.in. wiórki kokosowe) jak i płynna (tzw. mleko kokosowe) to dwie postaci bielma - tkanki odżywczej gromadzącej ogromne ilości pożytecznych składników, którymi żywić się będzie młoda, rozwijająca się z zarodka, roślinka (pod warunkiem, że wcześniej my wszystkiego nie pożremy...).
Chyba już dosyć o pestkach, pestkowcach i całym tym klasyfikacyjnym zamieszaniu. Na koniec mam dla Was prawdziwy rarytasik: Bardzo popularnymi "orzechami" (o zgrozo, po co ten cudzysłów? Czyżby znowu coś nie tak?) są orzeszki ziemne vel fistaszki albo orzeszki arachidowe. Tymczasem to co jemy to po prostu nasiona - gdyby to były orzeszki, w zdrewniałej owocni, biada naszym zębom! Powszechnie dostępne w handlu są nasiona orzecha ziemnego ukryte jeszcze w owocni - innymi słowy mamy tu rzadką okazję zobaczyć cały owoc. Ten owoc to nie mniej nie więcej tylko dwunasienny strąk! Taki sam, jak grochu, fasoli i innych roślin z rodziny motylkowatych, której przedstawicielem jest także orzech ziemny (
Arachis hypogea).
I tyle na dzisiaj, chociaż można by tak jeszcze długo. Życząc miłego (i świadomego) chrupania nasionek przeróżnych pozdrawiam wiosennie.
Ostatecznie pożywne nasionko wiosna = nowe życie!