Tutaj liczy się dobry smak, pyszny humor i szeroki uśmiech. Gotujemy smakowicie, uczymy sie nowych smaków i aromatów, rozmawiamy. Życzliwość i dobre słowo są tu najważniejsze.
2 szklanki mąki
2 jajka
3 czubate łyżki cukru, albo nawet i cztery, a co tam!
2 czubate łyżki płatków owsianych
spora garść suszonych śliwek
pół tabliczki gorzkiej, twardej czekolady
pół kostki masła - około 12 dag
0,75 szklanki mleka
płaska łyżeczka proszku do pieczenia
łyżeczka cukru z prawdziwą wanilią (można zastąpić cukrem waniliowym)
szczypta soli
sposób przygotowania
Najpierw włączam piekarnik - nagrzewam go do 210 stopni. A tyle czasu, ile się będzie nagrzewał piekarnik albo nawet mniej zajmie przygotowanie ciasta na muffiny, fajne co?
Formę do muffinów smaruję niezbyt grubo masłem, lub wkładam w jej otwory papierowe foremki (zdecydowanie je preferuję).
Płatki owsiane wrzucam na suchą patelnie i trzymam na średnim ogniu, często mieszając, aż zaczną mocno pachnieć i zmienią barwę na lekko brązową. Odstawiam na bok do wystudzenia.
Masło rozpuszczam w rondelku.
Suszone śliwki siekam na niezbyt małe kawałki.
Jajka roztrzepuję z mlekiem.
Czekoladę siekam nożem na małe kawałki.
Do miski przesiewam mąkę, dodaję cukier, cukier z wanilią, proszek do pieczenia, połowę uprażonych płatków owsianych, suszone śliwki i sól.
To wszystko mieszam, robię dołek i wlewam jajka i lekko przestudzone płynne masło, mieszam krótko i energicznie, ale niezbyt dokładnie - ciasto powinno być grudkowate.
Dodaję kawałki czekolady i jeszcze raz krótko mieszam.
Tak przygotowane ciasto nakładam do formy muffinowej, wypełniając każdy otwór do trzech czwartych wysokości. Muffiny posypuję je resztą płatków owsianych i piekę 20-25 minut - czy są doskonale upieczone sprawdzam, wkłuwając do środka patyczek - jeśli po wyjęciu jest suchy, znak to, iż czas wyciągać z piekarnika muffiny.
Po wyjęciu muffiny zostawiam w formie przez 10 minut, potem delikatnie je wyjmuję i najczęściej od razu pałaszuję. Bo na co czekać???
Fantastyczne!!!W wersji mini-muffinkowej zajadała się nimi cała rodzina!
Wprawdzie zamiast śliwek dodałam żurawinę (miałam ją w domu), cukier zamieniłam na trzcinowy i dałam go dwie łyżki i nie miałam cukru z prawdziwą wanilią, ale mam nadzieję, że autor przepisu nie będzie się złościł ;)
Dodałam przepis do ulubionych i już wiem,że często będzie gościł na naszym stole :)
---
Grzegorz: bynajnniej się nie złoszczę :)
Ponieważ miałam nadmiar maślanki do wykorzystania, ciasto-bazę zrobiłam z przepisu na muffinki z Mniamowej książki. Mufinki śliwkowo-czekoladowe sprawdziły się w 100%! Niezbyt słodkie, ale aromatyczne - na drugie śniadanie albo podwieczorek bomba, i to nie tylko dla fanów słodkości!
Jestem od nich uzależniona. Mało słodkie i bardzo energetyczne - doskonałe do porannej kawy. Przepis bardzo łatwy, a jaki zapach unosi się w domu podczas pieczenia!
A co zrobić z czekoladą?
[Grzegorz: należy ją posiekać i dodać do masy. Przepis został już uzupełniony]
ameli_a | 6.05.2003 20:27
Mam pytanie -jak wygląda taka forma muffinowa? Chyba trudno ja dostac w sklepach AGD.
[Grzegorz: ja swoją kupiłem w ikei - ma specjalne wgłębienia na babeczki]